Obiektywizm dziennikarski Teresy Semik


Tak jak możnaby się było tego spodziewać odzew medialny po konferencji krakowskiego Towarzystwa Obrony Kresów Zachodnich był znikomy: krótkie notki na Onecie oraz Gazeta.pl oraz szokujący swoją tendencyjnością artykuł w dzienniku Polska Dziennik Zachodni. Jego wersja elektroniczna znajduje się tu oraz w pierwszym komentarzu.

Dziennikarka Teresa Semik pisze, że celem pogadanki była:

polemika z organizacjami, które na swoje sztandary wpisują fakt istnienia narodu i języka śląskiego, zaś lansowana przez nie autonomia dla tego regionu w efekcie doprowadzić ma do zmian uderzających w Śląsk i w Polskę.
Polska Dziennik Zachodni, 23.09.2008

Na jakiej podstawie autorka tekstu doszła do tak uderzających wniosków, nie mam pojęcia. Z dalszej części artykułu można wynieść, że autonomia równa się secesji. Jest to oczywiście absolutne niechlujstwo semantyczne, które stosują przeciwnicy nowoczesnej decentralizacji. Nie dziwi mnie, że polscy nacjonaliści umyślnie przyrównują Ruch Autonomii Śląska do organizacji separatystycznej. Z punktu widzenia czystej gry politycznej stosują zabieg dość skuteczny, bo słowo secesja czy separacja jest bardzo chwytliwe. A jak wiadomo, „ciemny lud to kupi.”

Osobną kwestią jest obiektywizm dziennikarski. W kwesti problematyki ślaskiej dziennikarka Teresa Semik egzaminu z rzetelności dziennikarskiej nie zdała. Zacytujmy dalszy fragment artykułu:

Na widowni byli przedstawiciele organizacji związanych z autonomistami śląskimi. Nie reagowali na tak ostre sformułowania pod ich adresem, nie komentowali często przywoływanej ich dobrej kondycji finansowej, co pozwala im pisać dzieje Śląska za innych.
Polska Dziennik Zachodni, 23.09.2008

Czy tak trudno jest sprawdzić, że RAŚ raczej nie zrzesza krezusów. No cóż, lepiej powtarzać na łamach dziennika insynuacje grupki oszołomów, którzy fakty na temat ruchu regionalistów wysysają z palca. Dobra kondycja finansowa RAŚ to kolejny dziennikarski chwyt, który działa na prostego człowieka jak płachta na byka. Historia uczy, że straszenie tajemną i dobrze sytuowaną grupą, która ma na celu zniszczyć wszystko co dobre, jest bardzo skuteczne.

Na moim blogu chcę bronić śląskiej racji. Przypuszczałem, że będę odpowiadał na absurdy dotyczące Śląska i Ślązaków wprowadzane do opinii publicznej przez takie organizacje jak Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski czy Ruch Obywatelski „Polski Śląsk”. Jak się okazuje oceniać muszę również dziennikarską rzetelność.

3 myśli nt. „Obiektywizm dziennikarski Teresy Semik”

  1. Obiektywizm autonomistów śląskich jest tak szczery, jak polityka przed wyborami. Kłamią, mamią, błyszczą w świetle jupiterów, a po cichu robią swoje.

  2. Wczoraj, 23 września 2008
    Ruchy dążące do autonomii Śląska to groźny margines

    W mojej ocenie Ruch Autonomii Śląska oraz Związek Ludności Narodowości Śląskiej stanowią antypolską dywersję polityczną – mówił prof. Franciszek Marek, były rektor Uniwersytetu im.

    Powstańców Śląskich w Opolu, na wczorajszej konferencji naukowej poświęconej przejawom separatyzmu na Górnym Śląsku. Konferencję zorganizowało w Katowicach krakowskie Towarzystwo Obrony Zachodnich Kresów Polski. Była to polemika z organizacjami, które na swoje sztandary wpisują fakt istnienia narodu i języka śląskiego, zaś lansowana przez nie autonomia dla tego regionu w efekcie doprowadzić ma do zmian uderzających w Śląsk i w Polskę.

    Sądowy bój o uznanie narodowości śląskiej toczył się w Polsce kilka lat. Odrzucił tę ideę także Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie złożyli skargę działacze RAŚ ze swoim liderem dr Jerzym Gorzelikiem.

    – Dopóki RAŚ zrzeszał w swoich szeregach wyłącznie Ślązaków, to nie stanowił zagrożenia dla Polski. Można się było z niego natrząsać, ale teraz jest inaczej – dodał prof. Marek.

    Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk, która wspiera kulturę i tradycje Kaszub, przypomniała, że idee separatystyczne są wtedy silne, kiedy słabe jest państwo, a państwo polskie problemu nie dostrzega, albo odkłada go na później. Świadczy o tym również nieobecność przedstawicieli władz w tej dyskusji. Tymczasem, jej zdaniem, groźny był choćby niedawny apel Związku Ludności Narodowości Śląskiej do premiera Tuska, by rząd polski uznał niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.

    – Jest sprawą oczywistą, że w przyszłości będziecie chcieli powołać się na te precedensy %07- twierdzi senator Arciszewska. – Ci sami ludzie mówią też, że nie są zobowiązani do lojalności wobec Rzeczpospolitej Polskiej. To ja was pytam: co wy tutaj robicie? Fora ze dwora!

    Na widowni byli przedstawiciele organizacji związanych z autonomistami śląskimi. Nie reagowali na tak ostre sformułowania pod ich adresem, nie komentowali często przywoływanej ich dobrej kondycji finansowej, co pozwala im pisać dzieje Śląska za innych.

    Zdaniem dr hab. Zygmunta Woźniczki, historyka z Uniwersytetu Śląskiego ruchy dążące do autonomii Śląska to w sumie margines. Co prawda podczas spisu powszechnego w 2002 roku ponad 173 tys. osób zadeklarowało, że są Ślązakami (ani Polakami, ani Niemcami), ale województwo zamieszkuje prawie 5 mln mieszkańców.

    Piotr Spyra z Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk stwierdził, że radykalizują się działa organizacji tzw. ruchu ślązakowskiego, dążącego do odrębności i nie sposób przewidzieć, w jakim rozwiną się kierunku i jak bardzo mogą stać się niebezpieczne.

    Po nieudanych próbach zarejestrowania stowarzyszenia reprezentującego narodowość śląską, od ponad roku forsowana jest idea gwary śląskiej jako języka regionalnego, do czego przykładają się również niektórzy parlamentarzyści śląscy. Prof. Iwona Nowakowska-Kempna, slawistka z Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej nie pozostawiła im złudzeń. Na Śląsku jest aż 11 gwar śląskich. – Nie ma możliwości stworzenia na ich podstawie jednego języka regionalnego i żadna z tych gwar nie nadaje się na taki język – mówiła profesor Kempna. – Musiałby powstać jakiś sztuczny twór, więc zostawmy tak, jak jest. Wiele gwar to też bogactwo tej ziemi.

    Na sali Sejmu Śląskiego, gdzie toczyła się wielogodzinna rozmowa o Śląsku i Ślązakach, była garstka ludzi. Listy do zebranych wysłali prezydent i premier. Władze regionalne były nieobecne.

    Nie istnieje żaden język śląski

    Z prof. Franciszkiem Markiem z Uniwersytetu im. Powstańców Śląskich w Opolu rozmawia Teresa Semik

    Śląsk dla Ślązaków! Co pan profesor o tym sądzi?

    To głupota, która się odradza, jak chwast.

    Niektórzy obserwatorzy odradzającego się separatyzmu na Śląsku gotowi są mówić, że jego propagatorzy wpisują się w niechlubną rolę piątej kolumny.

    To krzywdząca opinia, aż tak źle nie jest.

    Jak pan profesor ocenia zmagania o język śląski?

    Bzdury. Pod pojęciem narzecza śląskiego nie rozumiemy takiej jedności, jak narzecze kaszubskie czy podhalańskie. Mamy do czynienia z sumą różnych dialektów. Niech każdy wynosi z domu swoją gwarę. Ja mówię gwarą mojej mamy z okolic Rybnika, ale moje dzieci mówią już gwarą opolską, gdzie teraz mieszkamy. Znakomicie się rozumiemy.

    Należy dać sobie spokój z językiem regionalnym?

    Wie pani, jaki na Śląsku język obcy powinien być uprzywilejowany? Niemiecki. Uczmy się niemieckiego, bo mówią nim nasi sąsiedzi, tam mamy rodziny i część dorobku kulturowego, literackiego jest w tym języku. Na Opolszczyźnie niemieckiego uczą się dzieci w szkole podstawowej ponieważ o tym decydują za nich rodzice.

    Gimnazjaliści wybierają angielski i mamy coraz mniej kandydatów na germanistykę.

    Autonomia jest potrzebna współczesnemu Śląskowi?

    Sto lat temu były ku temu argumenty, ale teraz? Jeśliby jednak pozwoliła regionowi zatrzymać dla siebie więcej wypracowanego zysku, o dlaczego nie?

    Jest pan profesor przekonany, że działaczom i sympatykom Ruchu Autonomii Śląska właśnie o takie zmiany chodzi?

    Nie wierzę im. Oni autonomię traktują jako dążenie do rozwalenia Polski. Przedwojenna autonomia Śląska była niejednokrotnie bardziej polska od władzy centralnej, która kumała się z hitlerowską Rzeszą, %07o czym świadczy pakt o nieagresji z 1934 roku, wkroczenie naszych wojsk do Czechosłowacji.

    Kiedy wojsko polskie opuściło Śląsk w 1939 roku, bronili go przed Niemcami właśnie Ślązacy. Polscy Ślązacy zawsze uważali się za część narodu i państwa polskiego.

    > Teresa Semik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s