Śląska Tragedia 1945-1947


Tragedia Górnoślązaka polega na tym, że nie jest on ani Polakiem, ani Niemcem, lecz właśnie Górnoślązakiem, i że w każdym wypadku robi mu się krzywdę, gdy zalicza się go do Polski albo Niemiec.
Henryk Bienek, „Pierwsza Polka”, str.124

O deportacjach Ślązaków tuż po wojnie wgłąb Związku Radzieckiego, m. in. do Kazachstanu, Donbasu czy na Syberię nie przeczytasz w polskim podręczniku do historii. Gdy w całym narodzie pielęgnuje się pamięć o masakrze katyńskiej, zapomina się jednocześnie o śląskich ofiarach wojny.

Śląska Tragedia jest najdramatyczniejszym rozdziałem historii Górnego Śląska. To właśnie wtedy mieliśmy do czynienia z apogeum polityki arbitralnego określania narodowości Górnoślązaków. Ta tendencja była obecna zarówno w czasach Cesarstwa Niemieckiego, jak również w okresie II RP. Jednak punktem kulminacyjnym tej polityki wobec ludności autochtnonicznej Górnego Śląska są wydarzenia z lat 1945-1947. Wówczas wyrządzono nam największą krzywdę o jakiej pisze Henryk Bieniek.

Zimą 1945 r. wywieziono z Górnego Śląska ponad 25 tyś. mężczyzn w wieku od 15 do 50 lat. Do końca roku akcją „oczyszczania” objęto już 100 tyś. osób. Początkowo ludność koncentrowano w obozach, by następnie przetransportować w wagonach towarowych do sowieckich łagrów i kopalń. Wielu nie przeżyło samej podróży, tylko nieliczni wrócili po latach na Śląsk.

Sporo Górnoślązaków zginęło w specjalnie tworzonych obozach koncentracyjnych. Problematyczna pozostaje tu kwestia słowa „koncentracyjny”. W polskiej literaturze ma ono jednoznaczną konotację z niemieckimi obozami zagłady. Jednak z semantycznego punktu widzenia, słowo koncentracyjny, jak najbardziej oddaje charakter tych obozów, w których koncentrowano, czyli gromadzono Górnoślązaków w celu wysiedlenia ich z rodzinnej ziemi.

Z wiadomych względów o wydarzeniach z lat 1945-1947 okresie PRL-u nie dyskutowano. W wolnej Polsce próbę przypomnienia tego tragicznego epizodu podjęło Stowarzyszenie Ofiar Tragedii Śląskiej. Natomiast RAŚ walczący o demitologizacją historii Górnego Śląska rozpoczął starania o to, by na miejscu pomnika żołnierzy radzieckich, rzekomych wyzwolicieli, stanął monument przypominający o Śląskiej Tragedii.

Uczciwość wobec ofiar Armii Czerwonej, NKWD i Ludowego Wojska Polskiego wymaga, aby taki pomnik pojawił się w centrum Katowic.

Warto zaznaczyć, że honoru polskich historyków bronią: publikacja IPN o wywózkach Górnoślązaków oraz wystawy sprzed kilku lat poświęcone Śląskiej Tragedii. Mimo to deportacje z 1945 roku w dalszym ciągu są „białą plamą” w dziejach naszego regionu.

Opisany tu dramat mieszkańców Palowic, wsi położonej niedaleko Rybnika, dobrze ilustruje to, co działo się w wielu górnoślaskich miejscowościach. Reasumując pozwolę sobie na osobisty komentarz. Gdyby nie przypadek, zbieg okoliczności czy po prostu opieka Opatrzności, ten post nigdy nie powstałby. Częśc mojej rodziny, która wraz z innymi „nie-Polakami” oczekiwała pociągu na stacji w Mikołowie, cudem do niego nie wsiadła. Po latach okazało się, że maszynista skierował transport nie na Zachód, tylko na Wschód i tylko kilku z tej tragicznej odyseii wróciło do swojego Hajmatu.

5 myśli nt. „Śląska Tragedia 1945-1947”

  1. KOMUNIŚCI MIELI SWOJĄ HISTORIĘ, DZISIEJSI WŁADCY MAJĄ SWOJĄ HISTORIĘ. PRAWDZIWA HISTORIA UMIERA Z TYMI KTÓRZY PRZEŻYLI TĄ STRASZNĄ TRAGEDIĘ. WIĘC OCALMY OD ZAPOMNIENIA, OCALMY BY NIKT NIE WAŻYŁ SIĘ PODNIEŚĆ RĘKI NA DRUGIEGO CZŁOWIEKA. gdzie można zdobyć więcej materiałów o tej tragedii.

  2. Będąc w Zabrzu „In der Heimat” przpadkowo trafiłem w księgarni na Książkę pt. „Sląska Tragedia w Zabrzu w 1945r.” Zbigniewa Gołasza wydana przez Muzeum Miejskie. Opisana jest historia internowań i deportacji do ZSRR w 1945 oraz spis Osób wywieźonych.
    Oczywiste jest, że narody wspominają swoją Tragedię. Niemcy opisują własną, Polacy własną. Jest za mało publikacji o Sląsku i jego histori od Slązaków. Mamy przcież telewizję „TVS”, w której do tej pory nic poważnego na ten temat nie widziałem. Widocznie jest nie wskazane!

  3. Pingback: Anonim
  4. Ktoś powienien to wreszcie rzetelnie opisać i opowiedzieć. Wielu spośród nas – Goroli – zrozumie. Też jesteśmy wnukami zbiegów okoliczności. (Jesienią 1939 mój dziadek był w wojsku zaopatrzeniowcem. Kiedy Niemcy okrążyli jego oddział, akurat go tam nie było – pojechał tego dnia po jedzenie.) To szczęście i przypadek, że możemy dziś rozmawiać. Uważam, że powinni uczyć tego w szkołach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s