Autonomiczna kiełbasa


Wczoraj postanowiłem wybrać się na debatę „jedynek” w okręgu katowickim. Dyskusja odbyła się na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Wzięli w niej udział Bożena Borys-Szopa (startuje z list PiS), Adam Matusiewicz (PO), Zbyszek Zaborowski (SLD), Adam Stach (PSL) i przewodniczący RAŚ, Jerzy Gorzelik. Na wstępie liderzy list do sejmiku przedstawili kilku minutowe exposé.

Na pierwszy ogień poszła przedstawicielka PiS. Minister w Kancelarii Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, działaczka związkowa, magister prawa pracy, z wielkim entuzjazmem przystąpiła do debaty. Zadeklarowała m. in. koniec wojny polsko-polskiej i zwróciła uwagę na brak dialogu społecznego w województwie. Myliła pojęcia Śląsk i województwo śląskie.

Adam Matusiewicz na samym wstępie powiedział, że „sejmik ma wiele do powiedzenia”. Wedle wicewojewody takie stwierdzenie nie stoi jednak w sprzeczności z faktem, iż Województwo śląskie ma mniejszy budżet niż miasto Katowice. Czy listę PO powinna otwierać osoba, która ma problemy z wnioskowaniem logicznym? To pytanie oczywiście czysto retoryczne. Inne nasuwa się po deklaracji, że „niezwykle istotna jest współpraca radnych wojewódzkich z parlamentarzystami”. Matusiewicz nie podał jednak przykładu, jak ta współpraca układa się teraz. A powinna być niezwykle efektywna, skoro w 2007 r. 1/3 składu klubu PO rzuciła mandatem radnego wojewódzkiego, by przesiąść się do ław poselskich i senatorskich na Wiejskiej w Warszawie. Byli radny raczej nie pownni zapomnieć o swoich zobowiązaniach wobec regionalnego wyborcy? Niestety, jakie są efekty wojewódzkiego lobby PO w polskim Sejmie, każdy widzi. Brak Euro 2012 na Śląskim, mniejsze fundusze na służbę zdrowia i policję to tylko przykłady pierwsze z brzegu.

Adam Matusiewicz z uporem maniaka powracał w dyskusji do ustawy o aglomeracji. Trudno mi powiedzieć, czy wspominanie o tym w kampanii samorządowej jest dobrym sposobem na przyciągnięcie głosów. O metropolii słyszymy już od czterech lat zarówno z ust działaczy PiS jak i PO, a efektów nie ma żadnych. Zresztą może to i dobrze, bo nie sądzę, żeby domniemana ustawa będzie przewidywać skutki, jakie może przynieść dla miast wyłączonych metropolii, np. Rybnika, Raciborza czy Mikołowa.

Zbyszek Zaborowski trafnie zauważył, że Urząd Marszałkowski i Urząd Wojewódzki dublują swoje kompetencje. Wedle lidera SLD „samorząd wojewódzki powinien być na swoich śmieciach” i należy mu przyznać więcej uprawnień. Niestety nie liczy na rząd PO w tym zakresie. Ja w sumie też nie liczę na SLD w tym zakresie. Przykład likwidacji śląskiej kasy chorych jest idealny na ilustrację poglądów tego ugrupowania na decentralizację i większą samodzielność finansową regionów.

źródło: autonomia.pl

Kandydat PSL, Adam Stach przedstawił całkowicie inną wizję, którą można streścić do jednego cytatu. „Chcę w Katowicach taką wieś jak w Żarkach”.

Co na to wszystko lider RAŚ, Jerzy Gorzelik? W elokwentny sposób skrytykował festiwal piękności jaki urządzają sobie w czasie kampanii wyborczej partie ogólnokrajowe. Dodał, że zależność od partyjnych central nie pozwala jego oponentom kierować się interesem regionu. Spór o większe uprawnienia dla województw z natury rzeczy musi rodzić konflikt na osi centrum-peryferie. Między słowami ironizował z regionalnych liderów PO, PiS, SLD, PSL, którzy chcą walczyć o większą decentralizację, z postawy na „na klęczkach” wobec centralnych rządów w Warszawie. Przewodniczący RAŚ, powtórzył to co powtarza od kilku lat. Najważniejsza jest samodzielność województw w zakresie stanowienia prawa oraz poboru podatków. Co w obecnych warunkach ustrojowych musi przekładać się na zwiększenie puli środków finansowych na regionalne programy operacyjne kosztem programów ogólnokrajowych. Zaproponował powrót do idei regionalnego ruchu kolejowego oraz postulował przejrzystość prac sejmiku wojewódzkiego.

Dyskutanci byli pytani o autonomię regionalną. Konsternację na sali wzbudziła deklaracja Bożeny Borys-Szopy z PiS: „Jestem za autonomią terytorialną”. Zbyszek Zaborowski dodał, że chce niezależności finansowej województw takiej, jaka ma miejsce w modelu hiszpańskim. Adam Stach zaproponował, ze jeśli zostanie marszałkiem, wicemarszałkiem mianuje Jerzego Gorzelika. Jedynie kandydat PO próbował bronić dzisiejszego stanu rzeczy.

Jedną „oczywistą oczywistością” jest to, że do takich deklaracji w okresie kampanii trzeba podchodzić z przymrużeniem oka. Drugą oczywistością jest natomiast wniosek, że w momencie dokonywania wyboru, warto postawić krzyżyk przy tych, którzy o potrzebie decentralizacji mówią na co dzień, a nie tylko w okresie kampanii wyborczej.

Jedna myśl nt. „Autonomiczna kiełbasa”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s