Ograniczony sukces o rewolucyjnych konsekwencjach


Równo tydzień temu miała miejsce kulminacja samorządowej kampanii wyborczej. Jako że dym nad pobojowiskiem już opadł i dostrzec można pierwsze przegrupowania partyjne na politycznej scenie Województwa śląskiego, myślę, że czas na wyciągnięcie wniosków.

W przypadku partii ogólnokrajowych Platforma Obywatelska i Sojusz Lewicy Demokratycznej zwiększyły swój stan posiadania uzyskując odpowiednio 22 i 10 mandatów, zaś stan posiadania Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego uszczuplił się odpowiednio do 11 i 2 mandatów. Pozostałe trzy miejsca w sejmiku Województwa śląskiego zdobyło stowarzyszenie regionalne, Ruch Autonomii Śląska.

Wynik RAŚ zaskoczył wojewódzkich liderów ugrupowań centralistycznych, o czym można było się przekonać w programie TVP3 Katowice „Forum regionu”. Na marginesie należy trochę zganić realizatorów, którzy wiedząc, że RAŚ wejdzie do sejmiku, mogli zaprosić jego przedstawiciela do programu o tak wdzięcznej nazwie. W każdym razie przybyli goście zrekompensowali ten brak i jedną trzecią czasu przeznaczyli dla górnośląskich regionalistów. Między słowami przewijało się zmieszanie i poczucie zaskoczenia. Adam Matusiewicz (PO) enigmatycznie stwierdził, że RAŚ ożywi sejmik, ale i, że jego ugrupowaniu jest do regionalistów najbliżej. Wojciech Szarama (PiS) opierając się na żałosnej retoryce zasugerował, że RAŚ zabroni wieszania polskich flag na budynku Sejmu Śląskiego. Otwarła się wówczas dyskusja, w której liderzy partii ogólnopolskich zaczęli stroić się w regionalne piórka. Przypomniała mi się wówczas przedwyborcza debata, w której wszyscy uczestnicy mieli na ustach słowa region i Śląsk.

Nie wystarczy mieć Górnego Śląska tylko w gębie. Bo w obronie regionalnych interesów należy również reprezentować nieugiętą i bezkompromisową postawę. Taką cechował i cechuje się Ruch Autonomii Śląska, których przez ostatnie cztery lata ostro piętnował służalczość wojewódzkich elit politycznych wobec stolicy. Skłoniło to 120 tyś. wyborców do postawienia na niezależne od warszawskich central stowarzyszenie. Dzięki temu śląscy regionaliści uzyskali ograniczony sukces o rewolucyjnych wręcz konsekwencjach.

Dlaczego sukces?

  • Górnośląski wyborca wreszcie otrzymał reprezentację stricte regionalną.
  • Koncepcja autonomii regionalnej i budowy w Rzeczpospolitej państwa regionalnego stała się przedmiotem debaty publicznej.
  • Zwiększyło się poczucie społecznej odpowiedzialności za sprawy Górnego Śląska.

Ruch Autonomii Śląska przestał być ugrupowaniem ewentualnego „drugiego wyboru”; przełamał swoją wieloletnią polityczną impotencję, skończył z tzw. „śląską dupowatością”. Jerzy Gorzelik ostatnimi laty zgrupował wokół siebie dynamicznych regionalistów młodego pokolenia. Bazując na ich entuzjazmie zbudował mimo skromnych środków finansowych maszynę wyborczą, która jak się zdaje nabiera dopiero rozpędu. Już dziś nie brakuje opinii, że wejście RAŚ do regionalnej pierwszej ligi jest tylko preludium przez poważnym wzmocnieniem swojej pozycji w 2014 r.

Mimo to nie brakuje malkontentów, którzy wprowadzenie trzech radnych wojewódzkich traktują w kategoriach porażki. Są to opinie nieuzasadnione. RAŚ w nowym sejmiku ma większą zdolność koalicyjną niż liczebnie drugie ugrupowanie, Prawo i Sprawiedliwość, które wypada z gry o współrządzenie z Platformą Obywatelską. Arytmetyka wyborcza i logika polityczna dopuszczają dwa scenariusze:

  • Wielka koalicja PO-PSL-SLD dająca bezpieczną większość 34 mandatów (na 48).
  • Mała koalicja PO-PSL-RAŚ grupująca 27 radnych.

Jak to w partii ogólnokrajowej bywa o wszystkim decyduje centrala. Regionalni działacze muszą, więc czekać na opinię Warszawy. Nie chcą popełnić tego samego błędu co ich koledzy z województwa opolskiego, którzy ogłosili powstanie antyniemieckiej koalicji PO-PiS-SLD. Zganił ich za to premier Tusk mówiąc: „mniejszość nie będzie za rok konkurencją dla nas w wyborach parlamentarnych, a SLD tak”. Więcej w artykule: MN wraca do gry?

Tajemnicą poliszynela jest, że PO w województwie śląskim woli rządzić z dwoma słabszymi koalicjantami niż ze wzmocnionym SLD. Wydaje się, że do takiej koalicji Tomczykiewicz będzie przekonywał Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej. Pozycja „dziel i rządź” jest wygodniejsza niż „dogaduj się i rządź”. Poza tym gwarantuje, że ekipa Śmigielskiego po utworzeniu nowego zarządu nie zostanie z niczym.

W przypadku gdy mała koalicja dojdzie do skutku i Ruch Autonomii Śląska w przeciągu tygodnia odniesie kolejny kolosalny sukces polityczny, będziemy mieli do czynienia w województwie z nadzwyczajną z perspektywy całego kraju sytuacją. Wówczas partia ogólnokrajowa będzie zobowiązana do realizacji programu koalicyjnego o silnym nachyleniu pro regionalnym, pro górnośląskim. Innymi słowy, będzie zobowiązana do przejęcia części postulatów programu Autonomia 2020, który zakłada budowę Rzeczpospolitej Polskiej regionalnej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s