Między dwoma nacjonalizmami (cz. 1)


Wydawało się, że hydrze, której na imię „Nacjonalizm” ścięto już w naszym regionie wszystkie głowy w poprzednim stuleciu. Niestety potwór, który podzielił górnośląskie społeczeństwo kilkadziesiąt lat temu, ma się całkiem dobrze. Na podobieństwo tego z mitologii, jedna z jego głów zdaje się nieśmiertelna. Czy dziś na Górnym Śląsku odradza się polski i niemiecki nacjonalizm? Niestety analizując ostatnie wydarzenia, można wyciągnąć niepokojące wnioski. Dziś przyjrzymy się głównemu nurtowi polskiego nacjonalizmu.

Zacznijmy od początku. Trzy miesiące temu miłościwie panujący na polskiej pracy Jarosław Kaczyński tupnął nogą. W pisowskim Raporcie o Stanie Rzeczypospolitej wyartykułował w końcu swój stosunek to tożsamości śląskiej. Najbardziej kontrowersyjny i zmodyfikowany później fragment dokumentu brzmiał:

Można dodać, że śląskość, która odrzuca polską przynależność narodową* jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej.
PiS, Raport o stanie Rzeczypospolitej, s. 34-35

Po ujawnieniu raportu platformersi niemal natychmiast rzucili się na lidera PiS. Po utracie Kazimierza Kutza, który zarzucił im, że „nic dla Śląska nie zrobili”, z żarliwością neofitów ogłosili wszem i wobec, że jako Ślązacy nie są Niemcami, są Polakami! Fatalna wypowiedź Kaczyńskiego okazała się wyśmienitym sposobem, by rozjechać PiS na Górnym Śląsku. Trzeba oddać uczciwie, że wspomniana treść raportu została przeinterpretowana i ujęta w tezie „Ślązak równa się Niemiec”. Dzięki temu uzyskano podwójny efekt. Po pierwsze, zmobilizowano elektorat Ślązaków polskiej opcji narodowej, którym próbowano wmówić, że lider PiS uważa, że śląskość to nie polskość. Po drugie, tradycyjnie zmobilizowano elektorat wrogi Kaczyńskiemu, sugerując (zresztą całkiem słusznie), że prezes kolejny raz szczuje jednych na drugich. Reasumując, spór o śląskość wpisano w konflikt PiS-PO, choć linia podziału w sprawie śląskości tak naprawdę nie przebiega pomiędzy dwoma partiami. Sięga ona znacznie dalej w kierunku centrum i dzieli samą Platformę. Pięć miesięcy przez „aferą o zakamuflowanej opcji niemieckiej” Jarosław Gowin otwarcie stwierdził: „nie ma narodowości śląskiej”, dlatego jednoznacznie można stwierdzić, że obie partie gubią się w temacie.

Aby odpowiednio zanalizować wypowiedź Kaczyńskiego, należy na chwilę odsunąć na dalszy plan kontekst konfliktu PO-PiS. Prezes Prawa i Sprawiedliwości przyjmuje za niepodważalny dogmat, że śląskość równa się polskości. Ta oczywista oczywistość odrzuca inne egzemplifikacje śląskiej tożsamości. Narodowy manicheizm nie dopuszcza bowiem wielowymiarowości tego pojęcia. Według Kaczyńskiego Ślązakiem nie może już być Niemiec z Koźla czy Czech z Opawy, bo „śląskość to polskość”. Co więcej, wedle prezesa PiS nie może być mowy o narodowości śląskiej, jako ugruntowanej historycznie tożsamości regionalnej i cechującej się odrębnościami kulturowymi i lingwistycznymi. Odrzuca on tym samym narodowość śląską jako efekt wielowiekowego przenikania kultur i tradycji.


Czy Prezes Kaczyński pojmuje tylko wymiar czerwony?

Stanowisko Kaczyńskiego jako czołowego dziewiętnastowiecznego nacjonalisty, który jakimś cudem uchował się do naszych czasów, nie jest wcale zaskakujące. Śląskość traktuje w kategoriach walki pomiędzy polskością a niemieckością. Wierzy, że jeśli Ślązak nie czuje się Polakiem, to musi być Niemcem. Dlatego bezrefleksyjne i sztucznie dekretuje Ślązaków do polskiej wspólnoty etnicznej, a wszelkie przejawy kulturowej metyzacji odrzuca jako sprzeczne z „naturą polską”.

Prawa część polskiej sceny polityczna, opanowana przez epigonów narodowego fundamentalizmu i ostatnich entuzjastów państwa narodowego zdaje się nie zauważać, że trochę lat upłynęło odkąd Maria Konopnicka napisała Rotę. Obecna Konstytucja przyjęła definicję Narodu Polskiego jako wspólnoty wszystkich obywateli. Co więcej, ufundowała demokrację liberalną, która gwarantuje prawa mniejszościom narodowym i etnicznym. W tych ramach Ślązacy mają prawo do określania się w kategoriach narodowości jako rozwiniętej tożsamości regionalnej, mają prawo decydowania o tym czy chcą należeć bądź nie do polskiej wspólnoty etnicznej. Jako obywatele wchodzący w skład polskiej wspólnoty politycznej mają też prawo żądać, aby Rzeczpospolita była prawdziwie rzeczą wspólną.

Advertisements

4 myśli nt. „Między dwoma nacjonalizmami (cz. 1)”

  1. Kolejna proba robienia ze Slazakow jakiegos dziwacznego niemieck-czesko-polskiego tworu. TO prawda, ze na Slasku mieszkali Niemcy, sprowadzani masowo przez slaskich piastow (tak, tak, pewnie autor protestowalby, ze to polska dynastia, bo skoro rzadzila na Slasku to byla juz czysto slaska – pewnie tez niemiecko-czesko-polska) i kolejne wladze czeskie, austriackie czy pruskie, czesc historycznego Slaska lezy obecnie w Czechach, ogromna wiekszosc na powrot w Polsce. Nie odnajduje zbyt wielu reliktow ani pozostalosci kulturowych czeskich na Slasku – moze istnieje jakies zblizenie kultur na Slasku Cieszynskim, ale np, w Katowicach? Ze niby co? Kultura mieszczanska? Etos pracy? To moze i Wielkopolanie albo i inni ciezko pracujacy mieszkancy Polski to nie Polacy – ktorym jak widze latwo tutaj przypisywac najgorsze cechy – a mieszanka czesko-niemiecko-polska?

    Rozumiem, ze mozna miec rozne wyobrazania na temat Slaska i jego mieszkancow, ale jest gdzies granica absurdu. Slazacy to Slazacy – Polacy o wyraznej regionalnej tozsamosci, ktora oparta o zespol gwar slaskich, utrwalila sie w wyniku wielowiekowego rozdzielenia z reszta narodu zyjacego w Krolestwie Polskim (jednym z glownych liderow wyscigu o jednoczenie Polski byl ksiaze wroclawski Henryk IV Probus – dziwne, ze nie walczyl o niezalezny Slask:P), potem Rzeczypospolitej Obojga Narodow. Oczywiscie kazdy ma prawo na wlasny uzytek czuc sie chocby i Tatarem Krymskim lub Bizantyjczykiem.

    1. Byłbym ostrożny z tezą, że śląscy Piastowie sprowadzali Niemców na Śląsk. Była to ludność z terenu dzisiejszych Niemiec, Flandrii itd. Przystawianie narodowych etykiet do realiów średniowiecznych, w ramach których nie istniały narody, jest nieuprawomocnione. Co więcej, koloni bardzo często ześląszczali się i zarzucali język i tradycje swoich przodków.
      Dziedzictwo czeskie jest obecne w dalszym ciągu na Śląsku. Oprócz warstwy językowej, istnieją materialne świadectwa, choćby np. Nepomuki.
      Pana definicja Ślązaka wynika z mylnego sądu. W średniowieczu nie było kategorii narodu! Tym bardziej, absurdalna jest teza, że istniała wówczas jakaś wspólnota narodowa. Chłop był chłopem, szlachcic szlachcicem, ksiądz był księdzem. Żaden nie odczuwał więzi z drugim.

  2. troche nie rozumiem tego schematu. Sam nie jestem związany ani z czechami, ani z niemcami a czuję się ślązakiem i popieram autonomię.. trochę to na wyrost. chodzi tylko o sam wykres, notka fajna, pozdrawiam 🙂

    1. Schemat tak naprawdę trochę nie koresponduje z tekstem. Ma ukazywać skąd wziął się niesamowity potencjał kulturowy Śląska. Mamy więc w naszym regionie do czynienia z czesko-polsko-niemieckim trójstykiem (choć niektórzy dodają kulturę morawską i żydowską). Owe spotkanie trzech kultur dostrzegalne jest w materialnym i niematerialnym bogactwie Górnego Śląska.
      Nie chodzi o subiektywny związek z trzema narodami czy kulturami, tylko o nacjonalizm, który pragnie zaskarbić dla siebie całą śląskość, która wyłoniła się przecież na bazie tych trzech kultur i niejako przeciwko nim. To w sumie temat na osobny tekst 🙂
      Również pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s