Wojna na krupnioki


Przyznam, że tego tematu na blogu miałem nie poruszać. Nie przez to, że jako Ślązak najwyższą dla mnie wartością jest święty spokój, więc jestem nieskory do brania udziału we wszelkich zadymach, ale z racji absurdalności sprawy.

W województwie opolskim tamtejsze konsorcjum grupujące przemysł wędliniarski postanowiło zarejestrować krupnioka jako produkt regionalny. Jako że już wcześniej tzw. Opolszczyzna „podstępnie” zagwarantowała sobie prawo do wypiekania jedynie słusznego kołocza śląskiego, a teraz dobiera się do samej istoty śląskości, czyli do krupnioka, Cech Rzeźników i Wędliniarzy z Województwa Śląskiego zaczął bić na alarm i wezwał do walki na śmierć i życie. Co więcej, owa batalia ma przynieść producentom z tego województwa niezbywalne prawo do krupnioka. Redakcja Dziennika Zachodniego, dostrzegając jak wielką bezczelnością wykazali się mieszkańcy ościennego województwa, w tym tygodniu rozpoczęła urojoną walkę o prawdziwie śląskiego krupnioka.

Pierwszym absurdem jest spór o to czy krupniok powinien należeć do jednego czy drugiego województwa. W całej zawziętość zapomniano o podstawowej sprawie: krupniok po pierwsze jest śląski. Zapomniano, że Górny Śląsk jest sztucznie podzielony. Zapomniano, że Śląskie to nie Śląsk. Tak naprawdę, zapomniano o zdrowym rozsądku. Co więcej, rozpoczęto wśród „opinii publicznej województwa śląskiego” nagonkę na zaradnych mieszkańców Śląska Opolskiego, próbując im odebrać prawo do krupnioka. Bo w ocenie cechu wędliniarskiego z Katowic i Dziennika Zachodniego tak naprawdę Opolskie to nie Śląsk. Niestety fakty są nieubłagane. Tak, tak tzw. Opolszczyzna to Śląsk. Czy to się komu podoba czy nie, a zawłaszczanie śląskości z powodu tego, że mieszka się w województwie śląskim jest szczytem skretynienia.

Cała sprawa pokazuje jak wielki błąd popełniono, nie dopuszczając do powstania jednego województwa górnośląskiego. Gdyby Górny Śląsk znalazł się cały w jednej jednostce administracyjnej, sprawa nie miałaby miejsca. Niestety nasz region został sztucznie podzielony, a dziś po 13 latach ten podział funkcjonuje już w ludzkich umysłach. Tak się składa jednak, że krupniok jako dobro kulturowe nie mieści się w granicach administracyjnych. Dlatego przegrają Ci, którzy będą chcieli go zawłaszczyć tylko dla siebie.

Drugim absurdem jest postawienie sprawy na ostrzu noża. Krupniok ma być nasz i kropka. Myślę, że redaktorzy Dziennika Zachodniego dali się wędliniarzom wpuścić w maliny. Choć nie mam pewności, ci ostatni chcieli po prostu do kwestii podejść z pozycji siły. Niestety nie udało się, więc czym szybciej pojechali do Sosnowca, gdzie nota bene znajduje się redakcja naszego regionalnego dziennika. Gazeta zwietrzyła skandal i rozpoczęła opisaną wyżej nagonkę. Zamiast próbować rozwiązać problem poprzez apel o nawiązanie współpracy pomiędzy producentami z dwóch województw, zaczęto kreować sztuczny konflikt. Skandalem jest nierzetelność dziennikarska związana z powoływaniem się na śląskiego kołocza, który rzekomo został ukradziony przez cukierników z Opolskiego. Tak się składa, że prawo do wypieku kołocza i oznaczania go jako produkt regionalny posiadają cukiernicy z obszaru obu województw. Wystarczy wejść w skład Konsorcjum Producentów Kołocza Śląskiego.

Obszar wypieku kołocza śląskiego. A jednak współpraca jest możliwa!; źródło: Wikipedia

Cała „awantura” dotyka istotnej kwestii. Znamiennym jest to, co napisali w serwisie społecznościowym Facebook redaktorzy Dziennika Zachodniego broniący idei wojny o krupnioka. „Dosyć już tej błazenady w opowiadaniu co jest Śląskiem, a co nie jest.” Niech sami Czytelnicy rozstrzygną już o tym, kto w tym niby konflikcie pełni rolę błazna.

11 myśli nt. „Wojna na krupnioki”

  1. Choćby wasza gwara, która jest odmianą języka polskiego – ma jej składnię i fleksję i posiada naleciałości z języków czeskiego i niemieckiego

    1. Przestaje mnie dziwić Pana brak pokory w sprawie śląskich spraw. To co najbardziej irytuje to swawola w szermowaniu sądów kategorycznych oraz przypisywanie sobie prawa do wiedzy absolutnej. Język jako fenomen właściwy tylko ludziom, podlega nieustannymi zmianom. Tak samo zmienne są koncepcje języka. W lingwistyce są spore rozbieżności na temat definicji języka. Pan raczej autorytetem w tej dziedzinie chyba nie jest.

      1. No świetnie, widzę, że poją pan już, że nie można formułować koncepcji kategorycznych. Teraz niech więc to pan zastosuje do swoich poglądów i, w końcu zrozumie, że koncepcja powrotu do kształtu przedwojennego Górnego Śląska jest mitem, przebrzmiałą wartością z minionych czasów. Tego Śląska już nie ma, bo na jego miejsce wytworzyły się dwa odrębne regiony, z nową tożsamością i nowymi doświadczeniami, a powrót do starej koncepcji Górnego Śląska i próba odwrócenia tego procesu jest niebezpiecznym resentymentem.

        1. Powtarzam, to nie jest stara koncepcja. Po informacje odsyłam do prof. Kuleszy, którego nie można posądzać o prorasiowe sympatie.

  2. Krupniok to po prostu kaszanka, czyli powszechny na terenie całego kraju wyrób „wędlinopodobny”. Śmieszni jesteście z tą waszą odmiennością na siłę. Im bardziej próbujecie być inni od reszty Polski tym bardziej okazuje się jacy jesteście podobni, a na przykładzie kulinariów jest to szczególnie widoczne: krupniok – kaszanka, żur śląski – żurek staropolski i nawet słynna śląska rolada to w Wielkopolsce i na Mazowszu nic innego jak zrazy wołowe. To, że coś się inaczej nazywa nie znaczy, że jest czymś innym.

      1. Żenadą jest ignorowanie tego stanu rzeczy. Wasza śląska odmienność jest do obalenia już na poziomie kuchni, a co dopiero na innych bardziej poważnych przykładach.

    1. W dłuższej perspektywie pewnie, że tak. Pozostaje jednak kwestia na dziś: jak rozpocząć układać relacje pomiędzy oba społecznościami niejako od nowa?

      1. Na tę konkretną sprawę można tez spojrzeć z innej strony, o ile nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem ‚teorii spiskowych”, to takie zachowanie różnych osób, instytucji, stowarzyszeń, itp. prowadzi do tworzenia i w dalszej konsekwencji utwierdzania i powiększania sztucznych podziałów i animozji pomiędzy Ślązakami z województw śląskiego i opolskiego. To jest śmieszne i kuriozalne, ale jednak podświadomie prowadzi do wzajemnej niechęci – „dlaczego oni mają kołocz a my nie?”. Mam nadzieję, że większość ludzi będzie w przyszłości głębiej badać sprawę, zanim zacznie, na podstawie oględnych opinii, mieć pretensje do drugiej strony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s