Czy Główny Urząd Statystyczny mataczy?


Pytanie w tytule jest raczej retoryczne. Trudno bowiem odpowiedzieć na nie osobie, która nie jest bezpośrednio zaangażowana w opracowanie wyników spisu powszechnego. Mimo tych ograniczeń, jako świadomy obywatel, absolwent kierunku z zakresu nauk społecznych nie jestem skazany na lakoniczne sprostowania, które opublikuje w ostatnim czasie Główny Urząd Statystyczny. Analiza ich treści pozwala stwierdzić, że robi to z przymusu i niejako pod presją części opinii publicznej. Odpowiedzi są ogólne i nie odnoszą się do stawianych pytań. Co gorsza, kolejne oświadczenia zawierają sprzeczne ze sobą informacje. Powyższa sytuacja pozwala postawić hipotezę, że GUS ma poważny problem lub poważne problemy z Narodowym Spisem Powszechnym z ubiegłego roku.


Źródło: Ruch Autonomii Śląska

Nie ulega wątpliwości, że od kilku miesięcy mamy do czynienia z niejasnościami, niedomówieniami, a nawet matactwami GUS-u, instytucji państwowej, której działalność ma być z definicji transparentna. Najważniejsze wątpliwości dotyczą kampanii „dezinformacyjnej” prowadzonej przed spisem, terminu upublicznienia wyników spisu, metodologii określającej liczebność obywateli narodowości innej niż polska.

Kwestia pierwsza wiąże się z polityką informacyjną GUS-u. Instytucja państwowa służąca obywatelom ma obowiązek zapewnić im jasną i przejrzystą informację o swojej działalności. Dlatego jest czymś zupełnie niezrozumiałym, dlaczego GUS w okresie przedspisowym przeprowadził kampanię dezinformującą społeczeństwo. Nie dopuszczam myśli, że było to działanie celowe. Błąd GUS-u polegał, jak się zdaje, na tym, że nie podał eksplicytnie komunikatu: „Nie dotrzemy do większości obywateli!”. W zamian za to skoncentrował się na informacji, że będzie korzystał z najnowocześniejszych metod statystycznych oraz uruchomi możliwość samospisu internetowego. Kiedy spis miał się ku końcowi w mediach pojawiły się informacje o tym, że rachmistrzowie nie pracują, a dane o obywatelach GUS uzyska z tak zwanych rejestrów publicznych, bo… nie ma pieniędzy (sic!). Wszelkie tłumaczenia urzędników uznano już wtedy za niewiarygodne. Brak rzetelnej informacji o warunkach przeprowadzenia spisu to jednak zarzut najmniejszego kalibru.

Kwestia druga odnosi się do terminu upublicznienia rezultatów spisu powszechnego. Wyniki miały zostać upowszechnione pod koniec grudnia 2011 r. Termin przesunięty na styczeń 2012 r. również nie został dotrzymany. Zapowiedziana na połowę lutego Sejmowa Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych nie odbyła się, bo… GUS nie dostarczył posłom niezbędnych informacji. Prezes Urzędu, Janusz Witkowski w przesłanym do przewodniczącego Komisji liście z dnia 2 lutego br. tłumaczył, że „dane są obecnie opracowane i będą upublicznione w II połowie 2012 r.” [Pełna treść listu dostępna jest tu] W mediach pojawiła się informacja precyzująca, że będzie to październik. Oczywiście zawrzało, dlatego urzędnicy wydali 9 lutego br. oświadczenie, w którym ponownie zmieniono datę upowszechnienia wyników spisu na czerwiec-lipiec 2012. [Informacja Rzecznika Prasowego Prezesa GUS z 09.02.2012 r.] Tę sytuację można określić za skandaliczną. Dlaczego z dnia na dzień przesunięto termin i to pół roku! Z budżetu państwa wydano miliony złotych na system informatyczny. Miał on ułatwić i przyśpieszyć procedurę agregacji i analizy danych. Dlaczego obywatele znowu zapłacili słony rachunek za elektroniczne zabawki, których centralni urzędnicy nie potrafią obsługiwać? A może problem nie leży w braku kompetencji z dziedziny informatyki, ale co gorsza z dziedziny statystyki? Tu dochodzimy do trzeciej, najbardziej bulwersującej kwestii.

Trzeci problem obejmuje sprawę fundamentalną, tj. metodologię, pozwalającą precyzyjnie określić strukturę narodowo-etniczną Rzeczpospolitej. GUS twierdzi, że spisano 20% mieszkańców Polski. Niestety nie podał informacji w jaki sposób określi liczebność obywateli narodowości innej niż polska, skoro nie dotarł do wszystkich. Mniejszości narodowe i etniczne skoncentrowane są bowiem na pewnych obszarach, dlatego odpowiedzi na pytanie o narodowość nie można uśredniać do całego kraju. Jak podano dane obywateli, którzy nie dokonali samospisu drogą elektroniczną i do których nie dotarł rachmistrz, zostały uzupełnione z tak zwanych rejestrów publicznych. Problem polega na tym, że nie figuruje w nich kategoria narodowości.

Powyższa sprawa budzi na Śląsku jeszcze większe wątpliwości wobec skandalu ujawnionego przez Nową Gazetę Śląską. W artykule „Nie ma narodowości śląskiej, czyli jak szkolono rachmistrzów” (1/2011, wersja pdf) opisano przypadek, kiedy urzędnik GUS mówił: „Nie pozwalajcie na to, żeby Ślązacy deklarowali narodowość śląską, przecież oni nie występują jako narodowość. Poza tym i tak system przetwarzający dane zakwalifikuje ją jako polską”. Choć sprawa mogła być incydentalna, GUS nie raczył się do niej odnieść.

W związku z powyższym istnieje poważne przypuszczenie, że liczba obywateli narodowości śląskiej będzie określona nieprecyzyjnie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niechlujność polskiego ustawodawcy, która pozwoliła i pozwoli GUS-owi dowolnie interpretować kategorie: narodowości, mniejszości narodowej i mniejszości etnicznej.

Spis powszechny został przeprowadzony na podstawie Ustawy o narodowym Spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r. z dnia 4 marca 2010 r. Ta definiuje w art. 2.6. narodowość jako „deklaratywną, opartą na subiektywnym odczuciu, indywidualną cechę każdego człowieka, wyrażającą jego związek emocjonalny, kulturowy lub związany z pochodzeniem rodziców, określonym narodem lub wspólnotą etniczną”. Z kolei we wspomnianej już informacji z 9 lutego br. GUS nie odnosi się do tak zdefiniowanej narodowości. Liczbę narodowości bezpodstawnie zrównuje do listy mniejszości narodowych i etnicznych, enumeratywnie wymienionych w Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych i o języku regionalnym z dnia 6 stycznia 2005 r. W niej, jak wiemy, mniejszość śląskiej nie figuruje. Reasumując, w ubiegłym roku umożliwiono deklarowanie narodowości śląskiej, ale liczebność tej największej mniejszości najprawdopodobniej nie zostanie dokładnie określona z dwóch powodów:

  • spis powszechny nie objął wszystkich obywateli;
  • aktywność GUS w zakresie charakterystyki narodowo-etnicznej Polski ograniczyła się do skoncentrowania spisu w gminach spełniających kryterium co najmniej 20% udziału mniejszości narodowo-etnicznych wśród ludności gminy.

Oznacza to, że dla GUS-u nie było priorytetem ustalenie rzetelnej liczby mniejszości śląskiej. Nie została bowiem ona wpisana do ustawy o mniejszościach oraz uwzględniona przy opracowaniu listy gmin spełniających kryterium co najmniej 20% udziału mniejszości narodowo-etnicznych wśród ludności gminy. Nawet jeśli się mylę, GUS ma podstawę, by stwierdzić, że ustalenie liczby osób deklarujących narodowość śląską nie było celem spisu powszechnego.

Powyższe wątpliwości nie zostały póki co przez GUS rozwiane. Na podstawie dotychczasowych wyjaśnień można obronić hipotezę, że upublicznione dane nie będą stanowiły wiarygodnego obrazu struktury narodowo-etnicznej Polski. Błędem metodologicznym było i jest ograniczenie spisu do listy ustawowej, która pomija największą mniejszość etniczną, Ślązaków. Czy wobec nieprecyzyjnej definicji narodowości w polskim prawie GUS nie będzie umywał w kwestii śląskiej rąk? Co z tego, że dopuszczono możliwość deklarowania narodowości śląskiej, skoro nie zostanie ona najprawdopodobniej sumiennie zliczona.

Nieścisłości i niedomówienia uprawomocniają sąd, że GUS w sprawie spisu powszechnego mataczy. W powszechnej opinii mieliśmy bowiem do czynienia ze sondażem społecznym. Najdobitniej całą sytuację określił Marek Plura, poseł Platformy Obywatelskiej, mówiąc nie o spisie, ale spisku powszechnym.

5 myśli nt. „Czy Główny Urząd Statystyczny mataczy?”

  1. „Aktywność GUS w zakresie charakterystyki narodowo-etnicznej Polski ograniczyła się do skoncentrowania spisu w gminach spełniających kryterium co najmniej 20% udziału mniejszości narodowo-etnicznych wśród ludności gminy”.
    Rozumiem to tak, że tam gdzie w gminie była 1/5 radnych z oficjalnych mniejszości narodowych tam wysyłano rachmistrzów. A gdzie indziej – terra incognita.

    1. Tak domniemywam. Sprawa nie rozbija się nawet o samych Ślązaków, ale o szerszą grupę obywateli narodowości innej niż polska.

  2. Ciekawe rozważania, ale nie nadążam za wątkiem. Osoby do wypełniania kwestionariusza rozszerzonego nie były wybierane losowo? A jeżeli nie losowo – to jak? Właśnie z gmin o dużym udziale mniejszości? Nie rozumiem.

    1. Panie Rafale, liczę, że wraz z upublicznieniem danych, zostaniemy szczegółowo poinformowani o stosowanej metodologii.
      Niestety kolejne donosy prasowe pozwalają domniemywać, że spis w odniesieniu do mniejszości narodowych i etnicznych nie miał żadnej metodologii.

      „Krytykują też GUS za lekceważenie danych uzyskanych w ramach internetowego samospisu. Dyrektor Nowak potwierdziła, że będą one traktowane wyłącznie uzupełniająco. Tymczasem organizacje mniejszości zachęcały do spisywania się w tej, szeroko podczas spisu reklamowanej przez GUS formie. Zwłaszcza że przynajmniej w Podlaskim zdarzyły się przypadki nierzetelnych rachmistrzów, którzy mimo deklaracji spisywanych zapisywali jej jako osoby narodowości polskiej, posługujące się w domu językiem polskim”.
      http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,11213986,Mniejszosci_narodowe_spisane_malo_wiarygodnie.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s