Varsovia locuta, causa finita – metropolii nie będzie


No i stało się. Minister Boni, a jego ustami premier Donald Tusk, ogłosił, że metropolii, zwanej nieszczęśliwie Silesia, nie będzie. Przyznam szczerze. Nie cieszy mnie to i nie smuci. Przyjąłem tę wiadomość z zobojętnieniem. Jak każdą, która przybywa na Górny Śląsk z, jedynej koncesjonowanej w RP metropolii, Warszawy. Jak każdą, która daje nam Ślązakom jasno do myślenia, co o nas sądzi rząd centralny: -„Dla nas jesteście prowincją!”

Z góry widać lepiej gdzie w RP najbardziej świeci (źródło: www.flatrock.org.nz /za:/ Nature wol. 390 z 6 listopada 1997 r. )

Abstrahując od konkretnych rozwiązań prawnych i administracyjnych, stworzenie metropolii z konurbacji miast Górnego Śląska i Małopolski, miało być lekiem na całe zło. Tak przynajmniej chcieli to widzieć politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, ugrupowania, które zainicjowało ideę. Po 2007 r. platformersi z GOP-u przejęli inicjatywę. Ich propozycja spotkała się z niechęcią ze strony PSL i wkrótce została storpedowana przez miasta wojewódzkie, które też chciały być metropoliami. Jak to zwykle bywa sprawa przycichła do wyborów. Odżyła podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej, kiedy lokalna Platforma znowu mamiła nas „metropolitarnymi szklanymi domami ”. Poseł Tomczykiewicz obiecał, że ustawa zostanie uchwalona w (sic!) sto dni. Do dziś przed oczyma mam Katowice zaklejone plakatami posła Marka Wójcika z hasłem „Metropolia Śląsk”. I co z tego wynikło?

Varsovia locuta, causa finita. Dziś już wiemy, że metropolia -przynajmniej w wydaniu platformerskim- nie powstanie. Nie zgodził się na nią sam premier Tusk.

Sprawa uwidoczniła kolejny raz smutną prawdę. Posłowie Platformy Obywatelskiej z województwa śląskiego (z opolskiego również) nie znaczą w Warszawie nic. Jak pięknie to ujął Tuudi, kamrat z blogosfery „są oni dysfunkcjonalni”. Minister Boni jednym zdaniem przywołał do szeregu kolegów z prowincji, którzy zamarzyli o metropolii. Ogłosił to wręcz w idealnym momencie. Nie było lepszej chwili, by totalnie skompromitować ekipę PO z Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Ustawa miała być złożona do laski marszałkowskiej lada dzień, a tu taka wtopa. Nie chciałbym być teraz w skórze posła Wójcika czy ministra Tomczykiewicza.

Kto jest więc tym razem winny? Nie potrafię nie powstrzymać się od hipotezy, że za całą aferą stoją „euro-metropolie” (Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań), no i może Kraków. Są to główni beneficjenci projektu Boniego „Polska 2030” i modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego. Specjalna ustawa dla miast GOP-u godziłaby w ich uprzywilejowaną pozycję w strategii rozwoju terytorialnego RP. Ich przewaga nad miastami Górnego Śląska i Zagłębia jest taka, że są one aglomeracjami, obszarami scentralizowanymi wokół jednego dominującego ośrodka. W sytuacji hegemonii w Polsce paradygmatu centralizmu, elity rządzące konceptualizują rozwój regionalny jako budowę sieci „mniejszych Warszaw”. Idea Boniego polega na stworzeniu w RP jednej metropolii o zasięgu europejskim oraz kilku metropolii o zasięgu krajowym. W takim wymiarze swojego miejsca nie znajduje konurbacja śląsko-zagłębiowska, która sprowadzona jest w „Polsce 2030” do trzeciej ligi.

Nie ulega wątpliwości, że Katowice (300 tyś.) przy „euro-metropoliach” (Warszawa – 1,5 mln, Wrocław – 600 tyś., Poznań – 550 tyś., Gdańsk – 450 tyś.) wypadają blado. Jednak „euro-metropolie” przy metropolii górnośląsko-zagłębiowskiej (2,5 mln) są w istocie rzeczy wręcz deklasowane. Co więcej, Górnośląski Okręg Przemysłowy wraz przylegającym do niego Rybnickim Okręgiem Węglowym (1 mln) oraz aglomeracja Ostravy (ok. 500 tyś.) są największym obszarem miejskim w Europie Środkowej. Choć wewnętrzna heterogeniczność konurbacji jest źródłem problemów, ma ona olbrzymi potencjał. Jest on jednak z premedytacją pomijany w polskich pseudo-strategiach rozwoju terytorialnego.

Podzielam pogląd, że w jakiś sposób powinno się współpracę miast Śląska i Zagłębia zinstytucjonalizować. Jednak nic na siłę. Przeforsowanie jakiś mglistych rozwiązań w Warszawie nic nie dało. Zostawmy miastom wolną rękę. Jeśli same osiągną konsensus co do kształtu metropolii, o sukces nie ma co się martwić. Na chwilę obecną lepiej walczyć o większą decentralizację w kierunku modelu państwa regionalnego, niż mamić mieszkańców Śląska i Zagłębia mrzonkami o metropolii, na którą nie mamy szans w Rzeczpospolitej scentralizowanej.

15 myśli nt. „Varsovia locuta, causa finita – metropolii nie będzie”

  1. 1.To, że R.A.Ś. w statucie nic nie mówi o równym traktowaniu hanysów i goroli, a jednocześnie kładzie silny nacisk na tożsamość śląską – wystarczy. Czasami zaniechanie jest gorsze od działania.
    2. Wystarczy wejść na forum R.A.Ś., żeby przekonać, że mam rację. Kiedyś byłem częstym gościem na tych forach i starałem się załagodzić te animozje, ale przestałem gdy zrozumiałem, że jet to BICIEM ŁBEM O ŚCIANĘ.
    3.Mylisz się w ostatnim zdaniu jest to trudne i wcale nie musi prowadzić do porażki (patrz U.E. za kilkanaście lat – St.Zj. Europy).
    Żyjemy w czasach, w których dominują procesy globalizacyjne (tak na poziomie kontynentów, krajów, jak i regionów) i sami napędzamy te procesy kupując coraz tańsze i lepsze produkty nie zwracając uwagi gdzie zostały wyprodukowane.
    Czyli chcąc utrzymać poziom życia (nie mówiąc o rozwoju) MUSIMY zgodzić się na Region złożony nie tylko z ziem śląskich, alternatywą jest REGIONIK Silesia + Rybnik ponieważ wszyscy inni przejdą do silniejszych regionów (nikt nie chce mieć cokolwiek do czynienia z „bidokami”)
    Resumując:
    Albo utworzymy Silny Region w składzie jak podałem powyżej, albo Ten REGIONIK zginie w Zjednoczonej Europie ponieważ NIE BĘDZIE ATRAKCYJNY INWESTYCYJNIE.
    Patrz mój pierwszy post w tym wątku.

    1. Absolutnie nie zgodzę się, że nacisk na promocję śląskiej tożsamości jest równoznaczny z podsycaniem antagonizmów. A budowanie opinii nt. relacji pomiędzy hanysami a gorolami na podstawie tekstów na forach internetowych jest ryzykowne. Czy na marszu autonomii wykrzykuje się szowinistyczne i ksenofobiczne hasła? Czy liderzy RAŚ nawołują do eksterminacji ludności allochtonicznej? Nie. Domagają się jednak poszanowania tożsamości kulturowej i historycznej etnicznych Ślązaków. Tożsamości, której istnienie było negowane przy tyle lat. Rozumiem, że wśród części mieszkańców województwa jest to zamach na integralność RP. Pan uważa, że to równoznaczne z podsycaniem konfliktu. Ja tak nie sądzę. Co więcej, traktuję tę różnorodność jako zaletę, a nie wadę. Brnąć trochę dalej Pana tokiem rozumowania, można dojść do wniosku, że barierą rozwojową województwa śląskiego jest ludność autochtoniczna.

      Nie dostrzegam relacji pomiędzy porażką regionu tworzonego „na siłę” a globalizacją? Natomiast we wcześniejszych postach opowiedziałem się za pewnym rozwiązaniem dla Górnego Śląska. Zauważyłem, że faktycznie Zagłębia Dąbrowskiego wykluczyć z przyszłego województwa górnośląskiego. Natomiast Częstochowy nie widziałbym w nowym administracyjnym rozstrzygnięciu.

      Pragnę zauważyć, że Województwo śląskie plasuje się co roku w rankingu konkurencyjności inwestycyjnej! Ale mimo to, to nie u nas lokują swoje siedziby przedsiębiorstwa międzynarodowe. Ciekawe dlaczego?

      1. Ja nie twierdzę, że liderzy R.A.Ś. nawołują do jakichś ekscesów (wręcz przeciwnie). Problem polega na tym czy potrafią zapanować nad „dołami” gdzie nienawiść do goroli jest wręcz paranoidalna, a podbijając bębenek tożsamości sami sobie utrudniają sytuację w tym względzie.
        Jeszcze raz proponuję – przeczytaj mój pierwszy post (postaraj się go zrozumieć), wtedy zrozumiesz dlaczego międzynarodowa finansjera „nie widzi naszego Regionu ( m. innymi brak Silesii) i dlaczego Częstochowa jest KONIECZNA w tym Regionie (siła Regionu).

  2. 1.To, że w statucie R.A.Ś. nie ma ani jednego słowa o wspólnocie goroli i hanysów (w uproszczeniu oczywiście), a istnieje silny nacisk na tożsamość śląską to już wystarcza na podsycanie antagonizmów wewnątrz-regionalnych. Nie zawsze działalność jest groźna, często brak tejże przynosi opłakane skutki.
    2.Wystarczy wejść na fora R.A.Ś. aby przekonać się, że mam rację. Kiedyś byłem tam częstym gościem, ale przekonałem się, że próba załagodzenia animozji wewnątrz-regionalnych to biciem łbem o ścianę !!

  3. Ale bzdury tu wypisujecie. Czy na tym Górnym Śląsku jesteście w stanie wypłacać sami choćby emerytury górnicze, na które robi zrzutkę cały kraj?

    1. Panie Marku, czy w Warszawie jesteście w stanie przekonać się o tym, przyznając nam autonomię? Jestem zdania, że nie. Z obawy przez powstaniem silniejszego ośrodka metropolitarnego wolicie propagować kalumnie, że jesteśmy regionem za słabym. Emerytury górnicze to mit, który służy do zjednywania reszty Polski przeciwko Górnemu Śląskiemu.

      1. Są mity i mity, ten mit ma bardzo dużo cyferek i zera nie stoją na początku, a na emerytury górnicze nie składa się tylko Warszawa, lecz cała populacja Polski. Ja nie jestem przeciwny autonomii śląskiej, tylko nie wiem, czy wszyscy, którzy do niej dążą zdają sobie sprawę z tego, że garstka „przywódców ruchu autonomicznego” osiągnie swoje cele, a pozostali zostaną z obciążeniami skutkami finansowymi, które trudno będzie unieść. To tak samo jak z każdą wojną. Politycy robią propagandę, a cierpienia pozostawiają zwykłym ludziom. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę to, że autonomię czekają także inne kłopoty. Przecież po jej utworzeniu i tak Ślązacy będą stanowili w niej mniejszość (ok.800 tyś Ślązaków wg spisu z 2011r, w tym nie przyznających się do polskości mniej niż połowa), bo żeby stanowili choćby ok. 60% to musiałby być bardzo mały obszar. Zatem po co tworzyć autonomię narodowościową w której to dana narodowość będzie mniejszością? Czy w tej autonomii będzie jeszcze superautonomia dla Ślązaków? A jeśli utworzona autonomia będzie na tyle mała, że ludność Śląska będzie stanowiła większość, to czy dla pozostałych będzie podautonomia?

        1. Autonomii narodowościowej chce garstka oszołomów nacjonalistycznych ( RAŚ to taki Śląski PIS), ale 90% obywateli Regionu Śląskiego (nie mylić ze Śląskiem) chce SAMORZĄDNEGO (W 100%-tach) regionu bez zależności od CENTRUM czyt. warsiafki.

          1. Panie Ruan RAŚ nie postuluje autonomii narodowościowej, a terytorialną. Tym dobrze wpisuje się w to co sądzą o rządzie centralnym nie tylko etniczni Ślązacy, ale i polska większość na Górnym Śląsku (nie mylić z województwem śląskim).

  4. Teraz wyjaśnienie O CO CHODZI (lub biega)

    Powstanie Silesii jako największego miasta w Polsce (już obecnie
    jest to praktycznie jeden organizm miejski) jest zagrożeniem dla
    największych miast Polski (głównie: Wrocław, Kraków, Warszawa).
    Wynika to z pojawienia się „na rynku” b. silnego podmiotu będącego w stanie
    konkurować o największe inwestycje i to jest powodem całego tego
    kociokwiku.
    Za fasadą ochrony języka, obrony wspólnej nazwy
    (Silesia), tożsamości, itd. itp. kryje się zwykły, chamski – SZMAL !! oraz partykularne interesy różnych grup i grupek społecznych.

    Teraz ABC ekonomii.
    O popycie na dany produkt decyduje:
    a) marka produktu (znajomość na rynku – np: efekt reklamy)
    b) jakość produktu
    c) cena produktu

    W naszym przypadku „produktem” jest atrakcyjność inwestycyjna
    (regionu, miasta itd. itp.).

    ad. a – Marką jest np. nazwa Silesia -znana w Europie, do tej pory
    raczej kojarzona z Wrocławiem.
    Podwyższenie marki można uzyskać przez organizację prestiżowych imprez sportowych, gospodarczych, kulturalnych itd. itp. Problem w tym żeby wygrać konkurencję o takie imprezy miasto czy region muszą być na tyle duże i bogate, by je móc sfinansować i obsłużyć (i tu kółko się zamyka).

    Ad. b – Wielkość miasta (dokładniej ZNAJOMOŚĆ wielkości miasta) –
    określa wielkość rynku wewnętrznego, możliwości rozwoju
    usług, innowacyjność – nauka itd. – kojarzona z Warszawą.

    Ad. c – Koszty inwestycji w regionie, mieście (np:specjalne strefy
    ekonomiczne),jakość siły roboczej itd.

    Dla Krakowa i Wrocławia „zagrożeniem” jest powstanie silnego konkurenta pod
    samym bokiem.
    Dla Warszawy „zagrożeniem” jest powstanie miasta, które mogłoby zagrozić jej pozycji lidera w tej części Europy.

    Reasumując:
    W zjednoczonej Europie samorządnych regionów (efekt globalizacji) o poziomie życia mieszkańca decydować będą, ATRAKCYJNOŚĆ INWESTYCYJNA danego regionu, oraz w bardzo niewielkim stopniu fundusze „wyrównawcze” (dotyczy to najsłabszych regionów).
    To dlatego w tym regionie (i na tym forum) tylu ludzi starających się podsycać antagonizmy wewnątrz regionalne, napuszczać jednych na drugich.
    Cel tych zabiegów jest oczywisty – ZA WSZELKA CENĘ NIE DOPUŚCIĆ DO POWSTANIA SILNEGO GRACZA mogącego przechwycić większość inwestycji w tej części Europy.

    Zrozumcie wreszcie, że zwiększenie atrakcyjności inwestycyjnej Miasta ma bezpośrednie przełożenie na zmniejszenie się bezrobocia i zwiększenie ZASOBNOŚCI PORTFELA JEGO MIESZKAŃCÓW, SPOWODOWANE ZWIĘKSZONYMI INWESTYCJAMI.
    P.S. Powtórzenia są efektem sklejenia moich starszych postów (MAJĄ JUŻ 5 LAT)

  5. PS. Warto o tym pamiętać, gdyż przed drugą wojną największa w Polsce gazeta codzienna (i najberdziej wpływowa) miała siedzibę w Krakowie wlaśnie. Ale cóż to se ne vrati.

  6. Od Ostravy po Siewierz rozpościera się jeden z najgęsciej zaludnionych i zurbanizowanych obszarów Europy. Ostrava też chyba nie jest szczęśliwa przy dominacji prażaków. Nie ma tam takich napięć jak tutaj, bo władza z Pragi nie przybyła na obcych bagnetach i nie wysiedlała miejscowych ale los jest pod wieloma względami wspólny. Minister Boni w aksamitny i elegancki sposób pokazał „wyszczerzone w uśmiech oblicze warszawskiego generał-gubernatora” – wyznaczył granice kompromisu, na który gotowe są pójść warszawskie elity biurokratyczno-polityczne i gospodarcze. „Żadnych marzeń, Panowie! Żadnych marzeń!”. Oni to znają i zawsze taką politykę uprawiali. Trzeba pamiętać o kontekscie i realiach – możemy w konstytucjach sobie zapisywać rozmaite „suwerenności ludu” ale ważna jest goła prawda: ta zaś taka, że nie rządzą przecież „wyborcy z postpegeerowskiej wsi na Mazurach” choć tytularnie są „narodem politycznym” ale te grupy, które mają wpływy i zdolność oddziaływania na kręgi podejmujące istotne decyzje polityczne i gospodarcze. Te zaś skupione są w Warszawie – tak celowo skonstruowano ten kraj. Już za komuny był scentralizowany – a przemiany po 1989 to zaostrzyły: kryzys uderzył głównie w ośrodki poza stolicą, tam bowiem są problemy strukturalne etc. zaś modernizacja i nowe gałęzie oraz pieniądze płynęły zawsze „via Warszawa” – tam są bowiem ośrodki decyzyjne, rdystrybucyjne etc. Krajem rządzi ministerialna biurokracja i polityczne elity: te zaś urzędują w Warszawie. Po 16.00 gdy wychodzą z gmachów władzy stają się „mieszkańcami stolycy” – tam dzieci chodzą do szkoły i przedszkola, a oni na spacery, do restauracji i do kina. Perspektywa ich spojrzenia na życie i świat jest perspektywą warszawską – i tu całe zło się skupia. To tradycja i perspektywa obolałej ksenofobii i nacjonalizmu z wyraźną antyniemiecką obsesją połączona z tradycjami carskiego zamordyzmu (przecież jeszcze sto lat nie minęło gdy oni byli częscią integralną Rosji!!!). To samo dotyczy elit gospodarczych – gdzie są centrale podejmujace decyzje w biznesie? I kto te decyzje tam podejmuje? Ludzie na codzień po pracy mieszkający w Warszawie – tam mający ustabilizowane życie i perspektywy kariery. Łatwo zatem zrozumieć, iż to co w niniejszym artykule i na zdjęciu jest pokazywane z dumą – że najbardziej rozświetlonym obrazem na mapie Europy Środkowej nie jest Warszawa ale aglomeracja Śląska – oni na ten obraz patrzą ze strachem (albo przynajmniej obawą). Pokazuje bowiem obszar silny i ludny (zatem płyną stamtąd dochody) ale jednoczneśnie w każdej chwili mogą utracić nad nim i jego dochodami kontrolę – a wtedy skończy lub przynejmniej ogroniczy się warsiawskie „dolce vita”. Jak sądzić: czy mieszkańcy Brukseli byliby szczęśliwi gdyby rozpadła się UE, której instytucje są dla nich źródłem prosperity? To coż dziwic się warszawie – tym bardziej, że dla oborny swej supremacji ma to czego nigdy nie miała Bruksela: nagą i nie skrywaną przemoc tak bezpośrednią jak i w sferze ideologii (kult stołeczności, serialiki, „cały naród budej swoją stolicę” etc.). Od czasów Cezara nic się nie zmieniło: w gruncie rzeczy nadal chodzi o władzę i kontrolę nad zasobami. To dlatego minister Boni wyznaczył granice takie a nie inne granice kompromisu: regionlane ośrodki w postaci „małej warszawy” stolycy nie podskoczą, zyskują na tym układzie ale hegomonowi nie zagrożą (mógłby jedynie Szczecin, no i może Poznań – ale tylko w ten sposób, iż jako regionalne ośrodki zaczną ciążyć ku bogatem a nieodległemu Berlinowi). Inni skazują się na rolę kelnera na warszawskim obiedzie („kulturalny” ponoć i stary Kraków: a ile jest tam siedzib redakcji dużych gazet? mniej niż na Śląsku. Kraków jest knajpą i karczmą zajezdną dla weekendowej turystykiturystykiszawy. Warto o tym pa

    1. Galicyjok, wszystkie tezy trafione. Jedynym atutem stolicy jest to, że monopolizuje władzę polityczną i gospodarczą. Radzi sobie dzięki temu świetnie. Nie dopuści też do wprowadzenia w RP wolnej konkurencji pomiędzy regionami. Zdaje sobie sprawę, że jest wtedy na straconej pozycji. Ich obawa w stosunku do Górnego Śląska jest uzasadniona. Pocieszające jest to, że w dłuższej perspektywie wszelkie monopole zawsze źle kończą. Niestety dzieje się to raczej w dłuższej i krótszej perspektywie.

      Warszawskocentrymz jak sam wskazujesz dotyczy również mediów. Nie chcę się dołączać do pisowskiej koncepcji „media to zło, jeśli nie nasze”. Ale coś w tym jest, że kumulacja ośrodków opiniotwórczych w Warszawie reprodukuje centralizm polityczny i gospodarczy. W stosunku do Górnego Śląska posługuje się przyjętym zbiorem znaczeń: region biedny, sektor upadający, ludzie roszczeniowy… Informacje o nas docierają reszty kraju przez Warszawę i najczęściej, kiedy wydarzy się jakaś katastrofa. Przy zestawieniu takiej wizji z ruchem autonomistów, trudno przekonuje się pozostałe regiony, że tkwią w relacjach wasalnych w stosunku do stolicy, która ogranicza ich rozwój ogranicza.

      1. To co piszecie to oczywiście prawda znana elitom i b. inteligentnym ludziom w Regionie od dawna.
        Problem polega zupełnie na czym innym i jest to sprawa dużo bardziej skomplikowana.
        Chcąc stworzyć silny Euroregion mogący w przyszłości sprostać konkurencji najsilniejszych regionów Europy (a taki potencjał istnieje), musimy stworzyć Region w skład, którego będą wchodziły ziemie nie tylko Śląskie.
        Prawdopodobnie optymalny ekonomicznie Region to: Silesia, Częstochowa, B.B. Opole i Ostrawa.
        Niestety, aby stworzyć taki Region należy KONIECZNIE ZAŁAGODZIĆ animozje wewnątrz – regionalne. To jest najważniejszym i JEDYNYM powodem, że region nie mówi jednym głosem w obronie WŁASNYCH interesów. Niestety jedyna siła zdolna obronić Nas w przyszłości przed Centralą czyli RAŚ sama dzieli społeczeństwo Regionu na goroli i hanysów

        1. Ruan, w którym miejscu statutu RAŚ dzieli mieszkańców Śląska na hanysów i goroli? Co więcej, z tego co wiem, przeważa wśród działaczy opcja samoidentyfikacyjna. Sam uważam, że Ślązakiem jest ten, kto żyje i pracuje na Śląsku i dla Śląska i kto chce się tak określać. Nie dziwi mnie jednak, ze te antagonizmy faktycznie istnieją, to spadek po kilkudziesięciu latach polityki traktowania etnicznych Ślązaków jako obywateli drugiej kategorii. Receptą na zmniejszenie napięcia jest sytuacja, w której mieszkańcy Śląskiego będą czuli, że są gospodarzami u siebie. Nie wiem czy w obecnych warunkach dążenie do takiego celu nie jest syzyfową pracą. Mam poważne wątpliwości czy mieszkaniec Częstochowy powie kiedyś: „Województwo śląskie to moje województwo”.
          Niewątpliwie zgadzam się z Tobą co do stworzenia silnego regionu w oparciu o śląskie, opolskie i Moravskoslezsky kraj oraz powiat Jesenik z Olomunieckiego kraju. Jestem przeciwny tworzeniu, do czego dążył marszałek Śmigielski, czegoś w rodzaju Krakowic (Katowice+Kraków). Sztuczne łączenie obszarów historycznie i kulturowo odległych może prowadzić tylko do porażki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s