Bielszczanie o Miłości w Koenigshutte


W ostatnich dniach pojawiły się w Internecie kolejne teksty, które odnoszą się do bielskiej zawieruchy dotyczącej spektaklu „Miłość w Koenigshutte”. Jacek Proszyk wychodząc od pytania, czy Bielsko-Biała z Königshütte mają ze sobą coś wspólnego, gruntownie udowadnia jak wiele łączy te dwa miasta w kontekście Tragedii Górnośląskiej. Represje jakie spotkały ludność autochtoniczną Śląska Cieszyńskiego niczym nie różniły się od tych, jakie miały miejsce w przemysłowej części regionu. Jacek Proszyk stawia się poza konfliktem pomiędzy bielskimi stronnikami Podbeskidzia a zwolennikami jednego, choć zróżnicowanego subregionalnie, Górnego Śląska. Mimo to myślę, że zgodziłby się ze mną, iż konstrukcja tożsamości Podbeskidzia na zbiorowej niepamięci i antyśląskości może prowadzić tylko do katastrofy.

Z kolei prof. Ewa Chojecka, jak zawsze z klasą, zwraca uwagę na istotny aspekt historiozoficzny. Za Krzysztofem Pomianem pisze o trzech rodzajach pamięci o historii: historii zwycięzców, historii zwyciężonych i historii krytycznej, a sztukę Villquista zalicza do tej drugiej kategorii. Sztuka ta wydobywa przemilczane przez oficjalną historię dramaty i krzywdy, doświadczenie sponiewierania, wreszcie wielkie zagubienie śląskiej społeczności, poddanej dyktatowi dwóch totalitaryzmów XX wieku- brunatnego i czerwonego. Przez to społeczność ta stała się zwyciężonymi- podwójnie. Przez dziesiątki lat jej historia trwa podskórnie w pamięci, przeczy oficjalnym enuncjacjom i ignoruje urzędową zmowę milczenia. Zapraszam do lektury całości tekstów.

Jacek Prószyk, Co ma wspólnego Bielsko-Biała z Königshütte, www.jacekproszyk.blog.bielsko.pl
Ewa Chojecka, Bielska Trylogia Teatralna. O pojednanie z własną historią, www.e-teatr.pl

11 myśli nt. „Bielszczanie o Miłości w Koenigshutte”

  1. Całkowicie zgadzam się z Marasem, ale też rozumiem gdzie jest problem – po drugiej wojnie światowej, kiedy amerykańscy żołnierze wyzwalali obozy koncentracyjne takie jak Dachau czy Mathausen, natychmiast powiadomili swoją prasę. Jednak dziennikarze byli sceptyczni i nikt nie mógł w to uwierzyć, historie uznali za grubo przesadzone. Naziści dokonali czegoś, co nie mieści się w głowie przeciętnego, wychowanego w miłości i zgodzie obywatela. Do dziś słyszy się głosy, że obozy to farsa i „wcale nie było tam aż tak źle”. W tym spektaklu problem jest ten sam, a nawet gorszy, ponieważ to swój zrobił krzywdę swojemu.
    Oburzeni Polacy chyba za bardzo wzięli sobie to do serca – przecież nie oskarża się „całego narodu polskiego o zbrodnie ludobójstwa na śląskich obywatelach”. Oskarża się poszczególnych ludzi, którzy tam pracowali. A poza tym, nasza Polska historia lubi ukrywać czarne karty i utrzymywać nas w przekonaniu, ze nasz naród jest święty i obowiązkowo pokrzywdzony. A znajdzie się parę przykładów, kiedy to my byliśmy tą gorszą stroną.
    Każdy popełnia błędy i nie możemy wrzucać wszystkich do jednego worka: nie możemy powiedzieć że wszyscy księża to pedofile, wszyscy homoseksualiści to dewianci, wszyscy Polacy są kryształowi. Dranie znajdą się wszędzie. I na szczęście wciąż są to tylko jednostki.

    Pozdrawiam!

    ps.: pod swoim wywiadem pozwoliłam sobie dodać linka do tego artykułu.

    1. „A poza tym, nasza Polska historia lubi ukrywać czarne karty i utrzymywać nas w przekonaniu, ze nasz naród jest święty i obowiązkowo pokrzywdzony. A znajdzie się parę przykładów, kiedy to my byliśmy tą gorszą stroną.”

      To proszę podac te przykłady, bo takie mgliste dyrdymały bez pokrycia to każdy pisac potrafi.

  2. Spektakl dobrze zagrany, aktorsko dla mnie majstersztyk. Niestety na kilometr widać że reżyser lub scenarzysta czuje nienawiść do Polski i Polaków. Bo jak można tak zbesztać wszystko co Polskie? Jak można w jednym spektaklu zawrzeć pod adresem Polaków tyle epitetów w postaci świnie itp… Dobrze znam historię ale całe rzesze młodzieży jeszcze jej nie znają, a ze spektaklu wynoszą informację że Rosjanie ratują Ślązaków przed tymi najgorszymi-Polakami.
    Przez lata Polacy walczyli aby w Teatrze w Bielsku mogły się sztuki odbywać w języku Polskim.
    Teraz jesteśmy obrażani- wstyd dla Bielska i wstyd dla Śląska że taki prymitywny RAŚ znajduje u Was posłuch.

    1. Nie będę bronił sztuki. Wiem tylko jedno, że Ślązacy byli poddawani w XX w. ogromnej przemocy symbolicznej ze strony dwóch państw narodowych. Wstyd dla Polski, że nie chce otwarcie przyznać się do błędów, wstyd dla Polski za to, że ciągle dominuje tu paradygmat państwa jednonarodowego, jednotożsamościowego, kulturowo scentralizowanego, wstyd dla Polski, że odmawia największej mniejszości etnicznej prawa do obrony swojego języka.

  3. Do tlp
    W mojej familiji brat od omy zginal w obozie pracy Myslowice z strony polskiej represji.
    Wielu Ślónzakow i Niemcow zginelo w wielu obozach na Górnym Ślónsku m.in. w Swietochlowicach czy w Łambinowicach.

  4. Kolejne wpisy pana Marasa to jeden z dowodów ze RAŚ przywiązuje duzą wage do tego propagandowego spektaklu. Znałem wielu Ślązaków, w tym z bliskiej rodziny i nikt z nich nie byl represjonowany. tworcy spektaklu chcą wmówic ze Ślązacy jako zbiorowosc przeszli po wojnie piekło, dorosli w obozach dzieci w szkolach. Jesli niekompetentna, zaprzyjazniona z J. Gorzelikiem pani Chojecka chce wierzyc w taką wizję historii, to niech wierzy. Represje dotknęły marginesu Ślązaków. Dlaczego w okresie stalinowskim K. Kutz dostał sie do elitarnej komunistycznej szkoły filmowej w Łodzi a ojciec M Smolorza na politechnike w Gliwicach? W ramach represji antysląskich?

    1. Śląscy regionaliści przywiązują wagę do demitologizacji historii Śląska, a nie jej ponownej mitologizacji. Czy to że zna Pan Ślązaków, którzy nie byli represjonowani, pozwala Panu sądzić, że nic się nie działo po 1945 r. Ślązacy jako zbiorowość zostali przede wszystkim podzieleni i rozegrani przez dwa państwa narodowe. Dlatego występują wśród tej grupy osoby o różnej tożsamości historycznej. Akurat RAŚ bardzo dobrze sobie zdaje sprawę, że nie można stosować jednej wizji dziejów regionu. Zarzut o tym, że chce to robić, mogą stawiać Ci, którzy akurat w tym się specjalizują.

    2. a większość Polaków, których ja znam całą komunę w wcześniej podobno straszną okupacyję przesiedziała jak pączek w maśle (niczym dzielny rycerz Prot z wierszyków A.A.Milne’a.
      A w ramach „stalinowskich represji” tzw. Polska otrzymała cudze terytoria aż do Odry i zalewu Wiślanego.
      Zatem jaja sobie warszawskie władze robią budując propagandowe pomniki rzekomych ofiar rzekomych represji?

    3. Dzisiaj byłem na tym spektaklu w Chorzowie (niem. nazwa „Koenigshutte”😉 ). 2 spektakle jeden po drugim. Nie wiem skąd jesteś, ale jeśli chodzi o Chorzów i okolice, to dzieło trafił w samo sedno! Naprawdę, patrzyłem z nie dowierzaniem jak osoby starsze miały łzy w oczach! Autentycznie! Naprawdę taką utajnioną
      historię należy ukazywać! Dla mnie był to majstersztyk! Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s