Dziadul do Kutza, a Maras do Dziadula


Jan Dziadul stał się etatowym felietonistą Dziennika Zachodniego od czasu odejścia śp. Michała Smolorza. Podobnie jak poprzednika redakcja DZ zaangażowała go do pisania o Śląsku. Podobnie jak antenat kłuje Ślązaków i krytykuje. Robi to oczywiście po swojemu. Za nieustannymi napomnieniami Smolorza, wytykaniem naszych przywar stała jednak troska o śląską ojczyznę. Czuło się to po każdym przeczytanym zdaniu. Jego reprymendy były wyjątkowo autentyczne, bo sam był ich odbiorcą. W przypadku Dziadula nie czuć tego. I nie chodzi o to, że pisząc o Śląsku, autochtonem się nie czuje, co zresztą ciągle podkreśla. W jego krytyce czuć bowiem rutynę. Nieustannie wymierza baty pokoleniu Ślązaków-zaangażowanych. Wytyka im wstecznictwo idei autonomii i z rezerwą podchodzi do żądań o uznanie prawa Ślązaków do samoidentyfikacji (choć pod liberalną demokracją z pewnością podpisałby się dwoma rękami). Do swoich ocen ma święte prawo. Tylko dlaczego jest w swej krytyce aż tak nieszczery.

W ostatnim felietonie pt. „Senatorze Kutz, niech pan wyjdzie z lasu” (poniższe cytaty pochodzą z tego tekstu) szanowny autor oprócz ataku na samego adresata kolejny raz podjął główne tematy śląskiego regionalizmu, w tym m. in. kwestię śląskiego etnolektu i autonomii. To nie pierwszy raz, kiedy fałszuje głoszone przez regionalistów cele. Od półprawd i przeinaczeń aż roi się na autorkim blogu „Śląsk z bliska”.

Blog Jana Dziadula

Śląsk z Bliska. Jan Dziadul

Redaktor krytykuje Kutza za to, że ponownie podjął temat wewnętrznego kolonializmu, polityki, której elementy stale obecne są w działaniach wszystkich rządów centralnych od 1922 r. Argumentem przeciwko tej tezie są słowa:

Postronny obserwator mocno by się zdziwił: wojewoda – Ślązak, marszałek – Ślązak, czołówka i elita naszego uniwersytetu a także innych uczelni regionu – Ślązacy.

Oj, obserwatorzy sytuacji politycznej w województwie śląskim wcale się nie dziwią. To prawda, że wojewoda Zygmunt Łukaszczyk i marszałek Mirosław Sekuła są Ślązakami „z dziada pradziada”. I co z tego? Śląskiego interesu to oni nie reprezentują, choć lubią się nosić w strojach regionalnych. Swoim rodowodem jedynie uwiarygadniają scentralizowany system III RP. Zresztą gdyby wojewoda – reprezentant rządu centralnego w województwie – zabrał się za obronę śląskiej racji stanu szybko straciłby stołek. O uległości przysłanego z Warszawy Mirosława Sekuły niech poświadczy sprawa z LeoExpress.

Podczas mojego ostatniego pobytu w szpitalu cały personel „goda” między sobą i z pacjentami od rana do wieczora, a także w nocy. Zapewniam, gwara śląska na szczęście ma się tutaj nadzwyczaj dobrze.

Owe „goda” jest wielce wymowne. Pan Jan użytkownikiem języka śląskiego nie jest. Nie mniej jednak pozwala sobie ex cathedra wygłosić pogląd, że śląski etnolekt ma się wyśmienicie. A podstawą takiego sądu są rozmowy personelu szpitalnego (sic!). Ja również odwołam się do empirii i stwierdzę, że śląszczyzna zanika. Jej jakość pogarsza się z roku na rok. Zdaje mi się, że wiem co piszę, bo poza blogiem godom po ślōnsku i słysza, co wiyncyj gadajom niż godajom.

Redaktor Dziadul również o autonomii wspomina i sugeruje, że ma mieć ona wymiar kulturowy (czyt. tylko dla autochtonów):

Śląsk nie ma autonomii? No i nie będzie miał póki my żyjemy (to paralela do naszego wieku, a nie hymnu), choćby do Ruchu Autonomii Śląska zapisało się 4,6 mln mieszkańców województwa.

Pomijam tu milczeniem nagminne traktowanie województwa śląskiego jako synonimu Śląska. Jednak wmawianie czytelnikom, że Ruch Autonomii Śląska postuluje poszerzoną samorządność tylko dla rdzennych Ślązaków urąga ich inteligencji. Od lat RAŚ głosi ideę autonomii terytorialnej, odnoszącej się do dzisiejszych województw (ze zmienionymi granicami czy bez). Tak, tak autonomia regionalna jest również przewidziana dla mieszkających na Śląsku Polaków, a nawet dla felietonistów piszących farmazony.

Co stoi za dziadulową krytyką śląskiego regionalizmu? Głupota? Ignorancja? Wysoka liczba upragnionych przez redakcję Dziennika Zachodniego komentarzy? Obawiam się, że nie umiłowanie naszego górnośląskiego lasu, w którym siedzi i młody duchem Kutz, i całe pokolenie dumnych z regionu i znających swoje prawa Ślązaków. Redaktorze, zapraszam do nas!

Advertisements

5 myśli nt. „Dziadul do Kutza, a Maras do Dziadula”

  1. „wojewoda ślązak, marszałek ślązak” – idąc tym tropem należałoby kolegom z Kongresówki przypomnieć, że wg takie kryterium Polakiem był: von dem Bach – Zelewski (pogromca powstania) w 100% Polak z dziada pradziada, choć sam uznał się za Niemca, Polakiem był co najmniej w połowie feldmarszałek von Mainstein (rodowe nazwisko rodziców: Lewiński), gen. Denikin – dowódca białej armii rosyjskiej etc. Jak z tego wynika w Kongresówce to nie żadni obcy ale oni sami sobie urządzali jatki, a teraz biadolą i urządzają akademie…..

  2. Co to jest śląska racja stanu? nie ma czegoś takiego. Rację stanu może mieć państwo. G. Śląsk nigdy państwem nie był, nie jest i nie będzie

    1. …rzekł król Jerzy III do zbuntowanych poddanych w Ameryce. Niestety brak informacji czy się o to założył – byłoby to interesujące.

  3. Dziadul to szkodnik i trzeba go wykopać z lasu,albo dzięciołem potraktować tego robala…redakcję DZ też…!!!

    1. Ostro, tylko po co uzbrajać Pana redaktora w argumenty potwierdzające naszą nietolerancję. Myślę, że adresat wpisu już dawno sam się wyprowadził z górnośląskiego lasu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s