Jadę na peryferie, jadę na Śląsk


„Polityka” z tego tygodnia podjęła temat „polskich panów oraz litewskich i ruskich chamów”. Artykuł wart polecenia. Interesujący ze śląskiego punktu widzenia wydaje się wątek dotyczący językowego wariantu przemocy symbolicznej stosowanego przez Polaków wobec Litwinów czy Ukraińców. Przejdźmy do cytatu.

Problem zaczyna się już na poziomie języka. Litewska prasa przeszło sto lat temu podkreślała negatywny wydźwięk polskiego wyrażenia „na Litwie”. Podobnie Polacy mówią, że wybierają się na Ukrainę i na Białoruś, a więc terytoria przez siebie zdominowane i uważane za peryferie, ale jadą do Niemiec, Francji i do Rosji, tak samo mówiąc zresztą o większości niewyspiarskich krajów świata (i o Wielkopolsce i Małopolsce, gdzie znajdowały się pierwsze polskie stolice). J. Winiecki,”Bóle fantomowe”, Polityka, nr 34/2013, s. 12.

Nie jestem ekspertem od języka polskiego. Nie zajmuję się też studiami postkolonialnymi, które analizują kulturowe pozostałości kolonializmu (również te lingwistyczne). Nie roszczę więc sobie prawa do wypowiadania się z pozycji eksperckich. Niemniej jednak analogia do naszego regionu nasuwa się mimowolnie. Mówimy bowiem „jadę na Śląsk”, a nie „jadę do Śląska”!

Śląsk zawsze polski łamie podstawową zasadę - zasadę niesprzeczności
Zdanie „Śląsk zawsze polski” łamie podstawową zasadę – zasadę niesprzeczności

To, że Śląsk był dla Polski i Polaków przez wieki peryferią jest oczywiste. Nie współdzielił losów Polski Jagiellonów i Rzeczpospolitej Obojga Narodów, nie był przedmiotem zaborów, ani dziewiętnastowiecznej irredenty. W roku 1922 niewielka część krainy „wraca do Macierzy”. Dla celów agitacyjnych przyznaje się województwu śląskiemu autonomię. Jednak po czterech latach rząd centralny zmienia zdanie i wraz z zamachem majowym zaczyna stosować wobec regionu politykę quasi-kolonialną. Komuniści i III RP kontynuują tę niechlubną tradycję. Śląsk dla Warszawy był, jest obszarem peryferyjnym, tak jak kiedyś były nim Kresy. Wyrażenie przyimkowe „na Śląsk” tylko potwierdza powyższą tezę.

W 1821 roku Józef Lompa wydał „Krótkie wyobrażenie historyi Szląska dla szkół elementarnych”. W przedmowie zwraca uwagę, że jako Ślązak pisze do Ślązaków („ja iako Szlązak piszałem dla Szlęzaków”). Swój kraj nazywa Szląsko, nigdy Śląsk. W tekście ani razu nie pojawia się wyrażenie „na Śląsk”, a co najmniej pięć razy użyto w „do Szląska” („wiara chrześćiańska do Szląska wprowadzóna”, „nawał od nich przypadł przez polskę z wielkim okrucieństwem do Szląska”, „często w targnęll się też i do Szląska”, „więc Fryderyk II. w kroczył z icgo Armią do Szląska”, „przybył ale 1798 naprzod na Rewią do Szląska”).

Kilkadziesiąt lat później polski ruch narodowy zaczął pisać o odwiecznie polskim Śląsku, agitatorzy wszechpolscy z Wielkopolski i Małopolski ruszyli… na Śląsk.

Reklamy

5 thoughts on “Jadę na peryferie, jadę na Śląsk”

  1. Interpretacja że wyrażenie „na Litwie” lub „na Białorusi” lub tego typu inne jest związana z polskim poczuciem dominacji lub wyższości jest podszyta złą wolą i własną niską samooceną. Rzeczywiście jest podobno tak, że stosowanie określeń „na” lub „w” w stosunku do obszarów geograficznych nie jest w języku polskim oparte na żadnej regule gramatycznej. Więc skąd się to bierze? Otóż nie z poczucia wyższości lecz z poczucia sentymentu lub pozytywnego związku emocjonalnego do danych ziem. Jest jeden przykład, który rozstrzyga tą sprawę definitywnie, jest to zwrot „Na Węgrzech”, Polska nigdy Węgier nie chciała ani podbić, ani zdominować ani z nimi zbytnio nie graniczyła, a że jest to naród odwiecznie nam przyjazny więc określenie „na” a nie „w”.
    Oczywiście co do samych regionów Polski to mamy całkowity misz-masz i przykłady nawzajem się wykluczające. No bo co do dwóch pierwotnych i będących od „zarania” częścią Polski ziem powiemy „w Małopolsce” i „w Wielkopolsce” a powiemy też „na Mazowszu”, „na Kujawach” ,” na Kurpiach”. Autor artykułu uważa, że jak się mówi „na Śląsku” to tylko dlatego, że Śląsk długo był poza granicami Polski. Jego problem i jego kompleksy. My mieszkańcy Opola mówimy, że mieszkamy „na Opolszczyźnie” i jakoś nie czujemy się z tego powodu bardziej obcy niż mieszkańcy, Polski, którzy mówią, że mieszkają „na Lubelszczyźnie” lub „na Białostocczyźnie”.

    1. Wy „mieszkańcy Opola mówiący, iż mieszkacie na Opolszczyźnie” zapewne przybiliście na miejsce w bydlęcych wagonach, utytłani gównem z ukochanych przez polaków kresów.

      1. Jeżeli tak sądzisz jebany hanyski cwelu to taka opinia świadczy tylko o tobie.Tak przyjechali na ten chuja warty śląsk nie z własnej woli i zastali tu taki syf jak np. gnój na środku podwórka.

  2. Lompa pisał „Szląsko” i „do Szląska” zapewne pod wpływem niemieckim, wszystkie dane dialektologiczne ze Śląska z czasów niemieckich wykazują miękkie „Ś” w nagłosie oraz formę miejscownika „na Śląsku” (pomijam sposób artykulacji „ą”). Natomiast forma „Śląsko” jest do dziś typowa dla zachodniej części Górnego Śląska i jest starsza (< "Śląsko pole", być może przyimek "na" zachowuje pamięć o tym pierwotnym znaczeniu i formie nazwy "Śląsk").

    Uważam, że nie należy uważać przyimka "na" za oznakę kolonializmu. Mówimy też "na Słowację" (po cieszyńsko-śląsku: na Słowiokach) – to tak jak z nazwami miejscowymi: jedne mają w miejscowniku "w" a inne "na". Nie zmieniałbym oryginalnych form obecnych w żywym języku na sztuczne z przyczyn ideologicznych. Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s