Scenariusz hiszpański niebezpieczny dla Polski


Jan Olbrycht

Zawsze uważałem Jana Olbrychta za rozsądnego człowieka. Piastował funkcję marszałka województwa śląskiego w czasie, który w porównaniu z dzisiejszym upadkiem, można nazwać „złotym wiekiem”. Sprawny zarządca, znany z eksperckiego i technokratycznego podejścia szybko, bo już w 2004 r., znalazł się w europarlamencie. Ułatwiło mu to separację od gangreny, jaka toczy od kilku lat regionalne środowisko PO (jeśli nie całe, to przynajmniej jego część). Nadszedł jednak czas kampanii wyborczej i trzeba było wrócić do swojego matecznika, spotkać się z wyborcami i udzielić paru wywiadów. Po lekturze jego ostatniej rozmowy z Agatą Pustułką „Scenariusz kataloński niebezpieczny dla Śląska” (Dziennik Zachodni, 2.05.14) musiałem zmienić opinię o Janie Olbrychcie.

Nie wzrusza mnie to, że europoseł ustawił się w kontrze do górnośląskiego regionalizmu. Po przedstawicielu partii centralistycznej nie oczekuję sympatii dla ruchu regionalnego. Wiadomo, broni swego stanu posiadania. Jeśli już chce atakować regionalistów, dlaczego nie skorzysta z wiedzy, jaką nabył w ciągu ostatniej dekady, zamiast popadać w paradoksy i niedorzeczności. Wymieńmy kilka z nich. Stawiają one pod znakiem zapytania wizerunek eksperta, stroniącego od pustej sofistyki.

1. Z jednej strony mówi, że nie ma problemów z uznaniem śląskiej mniejszości etnicznej, a z drugiej uważa to za osłabianie państwa. Gdzie tu konsekwencja?

2. Świadomie stawia fałszywą tezę, która łączy kwestie etniczne z tematem autonomii terytorialnej. Dziś w Europie Zachodniej tej poszerzonej samorządności nie przyznaje się mniejszościom w drodze wyjątku, ale na zasadzie powszechności wszystkim regionom. Europoseł doskonale o tym wie jako ekspert od samorządu terytorialnego.

3. Do fałszywej tezy dobiera fałszywą argumentację. Odrzuca porównywanie Ślązaków z Katalończykami, tłumacząc to tym, że ci drudzy mają skodyfikowany język i tradycje funkcjonowania w ramach autonomicznego regionu. Czy trzeba przypominać, że i Ślązacy takie tradycje posiadają, a kodyfikacja jest kwestią czasu? Zresztą w samej Hiszpanii za nacionalidades historicas (narodowości w sensie mniejszości etnicznych) uważani są oprócz Katalończyków również Galicyjczycy, którzy autonomię posiadają, choć kodyfikacja ich etnolektu przysparza problemów jak u nas na Górnym Śląsku?

4. Europoseł myli Nawarrę, region, który pozostał wierny Franco i który za tę lojalność otrzymał przywileje podatkowe, z Krajem Basków, którego obecny status autonomiczny wraz z autonomią fiskalną ukonstytuował się już po obaleniu dyktatora. Szkoda, że europoseł nie doczytał, zanim się wypowiedział.

5. Jan Olbrycht odrzuca porównanie Śląska z Katalonią, choć sam śmiało kreśli groteskowe analogie do Krymu, któremu bliżej do Azji niż Europy. Czyżby uważał Ślązaków za „piątą kolumnę”, tak jak to czynią fundamentaliści od Karnowskich i Ziemkiewiczów? Dlaczego zamiast wskazywać na wzorce decentralizacyjne w krajach wysokorozwiniętych, próbuje straszyć przykładami z obrzeży cywilizacji europejskiej?

Jan Olbrycht kreuje się na obrońcę dialogu i umiaru. Niestety jest tak samo niewiarygodny jak kierownictwo PO w województwie śląskim. Przed nosem zatrzaskuje drzwi regionalizmowi śląskiemu, który o dialog nieustannie apeluje czy to w kwestii rozwiązań autonomicznych, czy w sprawie ochrony śląskiej mniejszości etnicznej. Czyni on to używając fałszywej argumentacji i strasząc przykładami, które nijak mają się do realiów dojrzałej demokracji. Nie ma tu miejsca na otwartą, uczciwą i rzetelną debatę. To nie scenariusz kataloński jest niebezpieczny dla Śląska. To scenariusz hiszpański jest niebezpieczny dla Polski. Scenariusz zamknięcia na dialog.

9 myśli nt. „Scenariusz hiszpański niebezpieczny dla Polski”

  1. Mogę się zapytać w jakich internetowych granicach chcecie utworzyć swoje imperium? Bo większość Ślązaków raczej od polskości raczej się nie odetnie – pomijając fakt, że są przecież całe części Śląska zamieszkane przez ludność napływową, więc chyba bez internetowego ZOMO się nie obejdzie…

    1. W jakich granicach? Jakie imperium? Jakie odcinanie od polskości? Etniczność i autonomia to dwie różne sprawy. Trzeba być mało rozenznanym, żeby je łączyć ze sobą. Autonomia nie stawianie granic, ale lepsza formuła samorządności, która daje obywatelom realny wpływ na to co dzieje się w okolicy. Mechanizm jest prosty i spowodzeniem stosowany w najbogatszych krajach świata.

      1. …ale jeśli primo: śląskie pieniądze zostaną na Śląsku a nie będą pompowane via Warszawa, a secundo: decyzje o istotnym sprawach będą zapadały na Śląsku a nie w centralnych instytucjach warszawskiej biurokracji, to zabraknie tych środków na kolejny bezsensowne pomniki jak Wielikij Basen Narodowy (a marszałek Struzik z koalicyjnej Volkspartei zapałacze się nad podłością janosikowego), a do tego nie będzie instrumentów tak finansowych jak decyzyjno-istytucjonalnych, do odtwarzania układów klientelistycznych między tzw. prowincją jako klientem a stolicą jako panem – zwierzchnikiem. Za gadaniem o jedności, w przypadku warszawiaków, kryje się w wielu przypadkach prosty strach przed utratą znacznych dochodów, z których żyją, strach przed utratą przywilejów i władzy, które łatwo na pieniądze wymianiać i z powrotem….. A także prosty strach, że to oni teraz znajdą się w roli ludzi niegdyś dopieszczanych a teraz zbędnych jak zwalniani z pracy i pogoardzani bo rzekomo „roszczeniowi” górnicy, bo już teraz warszawskie usługi są już zbędne. Już widzę straszny sen „warszawiaka z Mławy”, że Ursynów, zamieni się w Giszowiec (wraz z jego mieszkankiem, na które „zakredytował się” po uszy), a „pałace” z Konstancina podzielą los zamienionych w PGRy pałaców z Kotliny Jeleniogórskiej…. ha, ha, ha… Mieszkańców Śląska napływająca z okolicznej Kongresówki młódź słoicza (miasto puste w święta bo warszawiacy wyjechali do domu) nieraz bez żalu składała w ofierze ale siebie nie ma zamiaru… Za dziwnymi ideologicznymi łamacami warszawskiej władzy stoją często proste i przyziemne interesy.

        1. O czym wy bredzicie? Czy człowiek, który to pisze był kiedykolwiek w Wawie?
          Oczywiście to prawda, że Warszwa jest pewnym miejscem koncentracji postkomunistycznej elitki, której nawiasem mówiąc górnośląska okołorasiowska, palikociarnia co wybory doskonale żyruje, ciągnąc przy okazji cały kraj w dół – a potem jeszcze się bezczelnie dziwi, że jest jak jest…

          1. Warszawa i okolice to koncentracja polskich fobii i nacjonalizmu, które stanowią ideologiczną podbudowę polskiego centralizmu i etatyzmu. A ci liberałowie którzy nie wpisują się w te ramy mają gdzieś jak się żyje na tzw. prowincji chyba że ma to związek z ich daczą w warmińsko-mazurskim.

            1. Warszawa, a okolice Warszawy, to dwie trochę inne krainy. Wasza wiedza na ten temat jest tak żałosna jak tylko może – skąd ma być inna? Zresztą nie tylko na temat Warszawy, bo tak jak przejrzałem, to o Śląsku też wypisujecie takie bzdury, że głowa mała – samo komentowanie niektórych idiotyzmów, naraża na śmieszność. Ale nie będę was zniechęcał, szybciej się skompromitujecie…

              1. Nikt nie zmusza do komentowania Drogi elFurioso – warsiawiaku z Płońska. Ale cieszy nas, że wasze niezwyciężone galoty pełne są już sarmackiej chwały….

  2. Jeśli oczekuje Pan od zwykłego politruka merytorycznej wiedzy na temat samorządu terytorialnego, autonomii etc. I to nie tylko w Polsce ale i w Europie, to proszę wybaczyć, grzeszy Pan naiwnością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s