Ślązacy mają coś do powiedzenia, ale czy Warszawa usłucha?


8.Marsz Autonomii

Na wczorajszym Marszu Autonomii zabrzmiały działa. Lider RAŚ ogłosił, że udało się zebrać ponad 100 tysięcy podpisów pod wnioskiem o uznanie Ślązaków za grupę etniczną. Niestety huk armat nie dotarł do stolicy. Warszawscy politycy i media izolowani akustyczne od tego, co dzieje się poza rogatkami miasta, skupili się wokół własnego zachwaszczonego ogródka. Oby szybko wyjrzeli zza płotu.

Sukces RAŚ i pozostałych śląskich stowarzyszeń został przyćmiony przez kongres zjednoczeniowy prawicy, podczas którego Jacek Kurski wrócił do wcześniej zdradzonego PiS-u zaliczając po drodze zdradę Solidarnej Polski. Regionaliści nie przebili się w mediach również za sprawą poseł Katarzyny Piekarskiej, która dostała klapsa już nie w twarz, ale w siedzenie od eurodeputowanego Korwina. Polscy politycy, uczestnicy chocholego tańca oraz zahipnotyzowani tym dance macabre polskie media nie zauważyli do tej pory gromadzącego przed domem weselnym tłumu Ślązaków. A ci mają coś im do powiedzenia.

Pisząc o sukcesie mogę wydawać się niewiarygodny, bo sam aktywnie zbierałem podpisy. Podobnie jak setki wolontariuszy zrobiłem coś dla siebie i dla najbliższej ojczyzny. Będąc w samym środku akcji widziałem ten potężny wysiłek organizacyjny, z którym na Górnym Śląsku w III RP do tej pory nie mieliśmy do czynienia. I nie czekam na oklaski, bo kończy się dopiero pierwszy etap śląskiej inicjatywy. W przyszłym tygodniu podpisy zostaną złożone w Warszawie, po czym będą zliczane przez urzędników w zaciszu sejmowych gabinetów. Nomen omen mają oni tyle samo czasu na sprawdzenie wymaganej liczby 100 tysięcy podpisów, jaki posiadali Ślązacy na ich zebranie – trzy miesiące. Ci ostatni nie zważając na warunki pogodowe, groźby służb mundurowych, przeszkody stawiane przez władze samorządowe i przełamując nawet największą barierę jaką jest śląską dupowatość, zdołali przekonać do poparcia inicjatywy ponad sto tysięcy swoich współziomków. Jeśli Kancelaria Sejmu orzeknie, że dostarczono wymaganą liczbę podpisów, projekt nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym wpłynie do laski marszałkowskiej. Wówczas cała sprawa zależeć będzie od łaski posłów.

Wróćmy jednak do sukcesu, bo nie ulega wątpliwości, że mamy z takowym do czynienia. Polega on tym, że była to do tej pory pierwsza obywatelska inicjatywa ustawodawcza zorganizowana przez mniejszość etniczną na tak mocno ograniczonym obszarze. Kampania prowadzona była bowiem w połowie województwa śląskiego oraz kilku powiatach województwa opolskiego. Żadna inna grupa mniejszościowa nie podjęła się realizacji konstytucyjnego obwarowania 100 tysięcy podpisów, wymogu przewidzianego dla obszaru całej Rzeczpospolitej!

Mam nadzieję, że gdy nadejdzie dzień próby, posłowie będą mieli tego świadomość. Zignorowanie głosu obywateli w kluczowym regionie nie tylko wpłynie na ich zachowania wyborcze, ale poważnie nadszarpnie polską rację stanu. A tą powinna określać troska o to, aby Rzeczpospolita była państwem, w którym przestrzega się podstawowych praw i wolności człowieka i obywatela, w tym prawa zbiorowości do autoidentyfikacji. Nic gorszego być nie może jak doprowadzenie do sytuacji, w której Ślązacy, polscy obywatele, zaczną uważać Polskę za nieswoje państwo, gdyż nie szanuje ono ich głosu. Stawką nie jest tu „marne” 100 tyś. podpisów, ale blisko milionowa grupa mieszkańców RP przekonanych co do swojej etnicznej tożsamości.

Źródło zdjęcia: 8. Marsz Autonomii, fb.com/ruch.autonomii.slaska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s