Archiwa tagu: powstania śląskie

Niemiecki a polski samorząd dla Górnego Śląska


Niedawno dodarłem do polskiej ulotki propagandowej z okresu plebiscytu. Jak każdy materiał tego typu miał przekonać do głosowania za przynależnością Górnego Śląska do Rzeczpospolitej. Co ciekawe, wbrew temu co jest napisane w polskich książkach do historii i co forsują polscy nacjonaliści również ci lokalnego pokroju, w materiale tym głównym argumentem wcale nie była przynależność do Ślązaków do narodu polskiego. Powodem, aby wrzucić do urny kartę z napisem Polska była autonomia, przyznana województwu śląskiemu 15 lipca 1920 roku. Pozwólcie, że przytoczę  poniżej cały tekst, bo jest niezwykle interesujący (pisownia oryginalna).

Niemiecki a polski samorząd dla Górnego Śląska

Polska dała ludności śląskiej pełną autonomię, czyli prawo rządzenia swym krajem, już dnia 15. lipca 1920 r. Niemcy przyobiecały ją dopiero dnia 25. listopada 1920 r. Polska autonomia dla Śląska jest szeroka, szczera i nienaruszalna, a niemiecka autonomia jest tylko obłudnym kłamstwem i oszustwem agitacyjnem. Niemcy chcą odwieść Lud górnośląski od głosowania za Polską, aby go potem wyśmiać i dać mu autonomję karabinów maszynowych i gumowych batów.

Niemiecka autonomia jest świstkiem papieru i z następujących powodów nigdy nie będzie zaprowadzoną:

  1. muszą się za nią oświadczyć aż dwie trzecie wszystkich uprawnionych do głosowania,
  2. głosować mają nie tylko mieszkańcy obszaru plebiscytowego, ale i wszystkich niemieckich powiatów dawnej rejencji opolskiej, a więc mnóstwo zajadłych Prusaków, którzy stanowczo będą przeciwnikami samorządu Śląska,
  3. gdyby plebiscyt wypadł na korzyść Niemiec, to Prusacy w przeciągu swych ponownych kilkumiesięcznych rządów rozpędzą policję plebiscytową i sprowadzą na Śląsk z głębi Niemiec taką masę urobionych przeciwników autonomii, że Ślązacy muszą pozostać w mniejszości,
  4. § 2 niemieckiego prawa wyborczego z 27. 4. 1920 r. .przepisuje, te od głosowania wykluczone są osoby skazane na więzienie albo trzymane tymczasowo w areszcie. Ten przepis pozwoli Prusakom zrobić z Wami, co zechcą. Pod lada pozorem pozamykają połowę mieszkańców Śląska do więzień i aresztów, a drugą zastraszą tak, że albo do głosowania nie pójdzie, albo dla przypodobania się Prusakom będzie ze strachu glosować przeciw autonomji.

A więc zrozumiecie teraz, Górnoślązacy, że niemiecka autonomia to na wierzbie gruszki, to fałsz i komedja!

A teraz rozpatrzmy, co daje dla Śląska autonomia polska?

Polska przyznała Województwu Śląskiemu daleko większe prawa, niż mają państwa Związkowe Rzeszy niemieckiej!

Oto najważniejsze z nich: 1) równouprawnienie języka polskiego i niemieckiego, 2) prawodawstwo o nauczycielach i szkołach od ludowych aż do uniwersyteckich, 3) sprawy kościoła i wyznań religijnych, 4) sprawy bezpieczeństwa publicznego, 5) opieka nad ubogimi, 6) uregulowanie spraw rolniczych, oraz leśniczych, 7) naczelny nadzór nad górnictwem, 8) ubezpieczenia na starość, na wypadek choroby, kalectwa, owdowienia i sieroctwa, 9) sprawy inwalidztwa i zasiłków, 10) nakładanie i regulowanie podatków krajowych, 11) Rada Wojewódzka składać się będzie tylko ze Ślązaków, 12) Sejm śląski, składający się ze Ślązaków, czuwać ma nad ścisłym przestrzeganiem praw i przywilejów Województwu Śląskiemu przyznanych. Każdy znawca przyzna więc, że szerszej autonomii nie da się już obmyśleć!

A teraz dwa najważniejsze punkty: polski samorząd jest nienaruszalny, niemiecki może być każdej chwili zmieniony, naruszany albo i zniesiony, bo według art. 48 i 76 konst. niem. prezydentowi albo parlamentowi wolno jest wtrącać się do wewnętrznych spraw każdego państwa związkowego i konstytucję ograniczyć, a nawet znieść. A więc co Niemcy jedną ręką dają, już drugą gotową trzymają, aby to odebrać.

Natomiast art. 44 Ustawy organiz. Województwa Śląskiego wyraźnie brzmi: Autonomji Województwa Śląskiego nie może zmienić Sejm Rzeczypospolitej polskiej bez zgody Sejmu Śląskiego.

Wszystko to wychodzi po prostu na to: samorząd śląski mogą Niemcy zmienić każdej chwili, samorząd śląski, nadany przez Polskę, mogą zmieniać tylko Ślązacy sami.

Ale o tem wszystkiem agitatorzy niemieccy milczą i kryją prawdę pod korcem, natomiast z innego powodu gwałt ogromny podnoszą i straszą Ślązaków, jak kota pęcherzem. Ten straszak pruski na autonomję polską brzmi tak:

Wojewodę Śląskiego i jego zastępcę mianować będzie Naczelnik Państwa na wniosek Rady ministrów.

Nad temi słowami leja krzyżaccy opiekunowie łzy krokodyle! Że oni nigdy nie robili miejscowych ludzi urzędnikami, to myślą, że to samo robić będą Polacy! Ależ Ślązacy nie będą w Polsce narodem podbitym, jak u Niemców, nie będą żadną „minderwärtige Nation”, ale braćmi rodzonymi i pod wielu względami będą reszcie rodaków przodować.

To też my możemy Prusakom płaczącym na ucho powiedzieć: Liebster Fritz, magst ruhig sein! Wojewodą śląskim i jego zastępcą będzie zawsze Ślązak. Wy, krokodyle płaczki, nie jesteście znowu tak dalece głupi, byście nie wiedzieli, że przeciw narzuconemu wojewodzie Sejm śląski może każdej chwili zaprotestować, może mu wyrazić wotum nieufności i rząd warszawski musi go wtedy natychmiast odwołać.

Zapomnieliście jeszcze i tem Górnoślązaków zastraszyć, że niejeden z nich zostanie w Polsce nie tylko wojewodą śląskim, ale może i wileńskim, łub krakowskim, a u Was byłby listonoszem, albo stróżem szkolnym. A i jeszcze tem straszycie Ślązaków, że Wojewoda ma urzędników mianować. My was pytamy, a któż ma ich mianować? Może Sejm? Pokażcież nam na świecie choćby jedno państwo, gdzieby Sejm urzędników mianował! Na całym świecie mianuje urzędników władza najwyższa, a Sejm ma prawo, ich czynności kontrolować i żądać usunięcia nieodpowiednich. Tak i na Śląsku będzie. My się spodziewamy, że wy niedługo pisać będziecie, że słońce w Polsce jest czarne, a woda czerwona! A o tej antonomji to tak kończymy: przyjacielu, widzisz źdźbło w oku polskiej autonomji, a belki w niemieckiej nie widzisz!

Prawda o niej jest jedna i taka:

Niemiecki samorząd jest obłudną obiecanką, kłamstwem, darem na księżycu! Polski samorząd dla Śląska jest dobry, szczery i trwały! Górnoślązacy na niemieckich lisach farbowanych dobrze się znają, więc polski samorząd wybiorą!

Niemiecki a polski samorząd dla Górnego ŚląskaŹródło: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Nie ulega wątpliwości, że niemieckie propozycje samorządu dla Górnego Śląska zostały kilkukrotnie przebite przez stronę polską. Niemniej jednak dziś już wiemy, że również obiecanki Warszawy co do nienaruszalności samorządu śląskiego były mrzonką. Kilka lat po powstaniu autonomicznego województwa śląskiego jego uprzywilejowany status zaczął wadzić warszawskim elitom  i ich akolitom w regionie. Urzędników nieurodzonych na Śląsku zatrudniano już w 1922, kiedy autonomia zaczęła formalnie funkcjonować. Najdobitniejszym przykładem był znienawidzony przez śląską chadecję sanacyjny wojewoda Michał Kurzydło-Grażyński urodzony w Małopolsce. Ale nie to jest ważne. Władze centralne wielokrotnie gwałciły śląską autonomie, np. kiedy ustalały wiek rozpoczęcia obowiązku szkolnego czy przy obliczaniu kwoty, którą śląski podatnik miał odprowadzić do budżetu centralnego, a przede wszystkim przy ignorowaniu prawa Sejmu Śląskiego do wydania zgody na ograniczanie jego kompetencji.  Instytucja wotum nieufności dla Wojewody i Rady Wojewódzkiej również nie działała.

Bardzo szybko po 1922 echa propagandy plebiscytowej związanej z potrzebą nadania Śląskowi autonomii ucichły. Piłsudczyzna (a wcześniej częściowo chadecja) bardzo szybko zaczęła głosić tezę o tym, że walka o przynależność państwową  Śląska do Polski była równoznaczna walce o wyzwolenie narodowe. Zaczęto przeinaczać fakty, wyciszając socjalne żądania tych, którzy w okresie plebiscytu i powstań byli skłonni głosować i walczyć za Polską. Na polu symbolicznym zaangażowani byli Polacy posługujący się prawdziwą polszczyzną, tj. z Galicji, Wielkopolski i byłego zaboru rosyjskiego. Walczyli przede wszystkim słowem, choć po zamachu stanu z 1926 roku pałek używano nader często. Poniżej próbka pięknej poezji pisanej w imieniu Ślązaków, dla Ślązaków przez Polkę z galicyjskiego Ulanowa, Janinę Zabierzewską.

szliśmy do Ciebie PolskoŹródło: Przewodnik młodzieży powstańczej, Kalendarz Oddziałów Młodzieży Powstańczej na rok 1936, s. 56.

Trzeba przyznać, że autorka po mistrzowsku zawarła w tekście wszystko to, co zawierała polska polityka unaradawiania Ślązaków. Wróćmy jednak do pierwszego tekstu. Najważniejszy wniosek po jego lekturze to ten, że dla twórców autonomii była ona najdojrzalszą formą samorządności. Tylko dziś propagandziści, polscy nacjonaliści i innej maści nieuki próbują zrównywać ją z separatyzmem i czy niemieckim rewizjonizmem. Autonomia należy do polskiej tradycji i tego się nie zagłuszą wrzaski neoendecji, piłsudczyzny czy postkomunistów.

Reklamy