Archiwa tagu: powstania

Semkowe pisanie historii


W zeszłym tygodniu w programie Południk Polityczny Radia eM miała miejsce konfrontacja Gorzelik-Semka. Rozmowa o tyle ciekawa, że pozwoliła mi podsumować poglądy pana redaktora na sprawy Górnego Śląska i Ślązaków. Nie będę tego robił w tej chwili. Odniosę się do jednego wątku, którego analiza pozwala jednak zrozumieć inne elementy wchodzące w skład jego nacjonalistycznej narracji.

Redaktor Semka przytoczył interpretację powstań śląskich jako „podniesienie głowy ludu słowiańskiego przeciwko Niemcom”. Dodał, że to „spojrzenie jest spojrzeniem większości” oraz że „tożsamość danej ziemi tworzy się w taki sposób, że albo uznajemy dane wydarzenie [historyczne] za dobre, albo za złe”. To ostatnie twiedzenie obnaża całkowicie mizerność intelektualną publicysty. Badając historię Górnego Śląska –jego zdaniem– nie należy dochodzić do istoty rzeczy, a jedynie rozpatrywać fakty w kategoriach tego co dobre a co niedobre z polskiego punktu widzenia. Skąd my to znamy? Jak wiemy owa polonocentryczna (jak również dziś prawie nieobecna niemieckocentryczna) perspektywa stanowi mniejsze lub większe brzemię wszystkich publikacji dotyczących historii regionu. Ów nieznośny fundamentalizm, zapoczątkowany mniej więcej w II poł. XIX w. w okresie Kulturkampfu i agitacji wszechpolskiej, utrzymywał się przez całe kolejne stulecie i został przełamany, jak się zdaje, dopiero rok temu „Historią Górnego Śląska” pod red. Joachima Bahlcke, Dana Gawreckiego, Ryszarda Kaczmarka.


Dlaczego redaktor Semka ma pisać nam historię? Obraz Historia Nikolaosa Gyzisa, źródło: wikipedia.org

Na historię Górnego Śląska trzeba spoglądać z perspektywy Górnego Śląska. Tylko taki obraz daje gwarancję rzetelnego opisu przyczynowo-skutkowego dziejów naszego regionu. Powstania śląskie z perspektywy Warszawy –używając metodologii Semki– były oczywiście „dobre”. Z punktu widzenia Berlina jako zamach na integralność państwa niemieckiego były „złe”. A w aspekcie śląskim jakie były? Czy nie mają rację ci, którzy traktują je jako wojnę domową? Czy nie był to konflikt, w którym Ślązacy byli tylko pionkami w rękach dwóch państw narodowych? Czy nie jest prawdą, że rozbił on wspólnotę regionalną, podzielił rodziny? Jedni odpowiadają twierdząco. Szczególnie Ci, którzy historii uczyli się nie z książek pisanych z perspektywy Warszawy, a z przekazów rodzinnych. Drudzy owe fakty próbują negować. Bowiem uważają, że jeśli nie reprezentuje się ich wizji, reprezentuje się wizję strony przeciwnej. Tylko nieliczni są w stanie zrzucić z oczu okulary, które nie pozwalają widzieć historii Górnego Śląska inaczej niż jako odwieczny konflikt polsko-niemiecki.

Podsumowując, zacytuję prof. Marka Czaplińskiego, historyka z Uniwersytetu Wrocławskiego, niepochodzącego jednak z Górnego Śląska. Jak na naukowca przystało stosuje on się do zasad bezstronności oraz obiektywności w pisaniu o losach Śląska i Ślązaków.

Zaryzykowałbym twierdzenie, że cała kampania propagandowa przed plebiscytem, w której tak gorąco namawiano Ślązaków do głosowania, czy to za Niemcami, czy to za Polską z jednej strony, niewątpliwie pomogła pozyskać część ludności tego regionu dla odpowiednich państw, z drugiej jednak, musiała wzbudzić odruch sprzeciwu, gdyż łatwo było uznać, że to „obcy” chcą manipulować Ślązakami i skłonić ich do podziału swojej krainy. Odwoływano się w niej wprawdzie do odrębności śląskich, ale tylko w celach instrumentalnych. Powstania śląskie, które odgrywają tak wielką rolę w polsko-śląskiej tradycji, mogły być odczytywane przez „prawdziwych Ślązaków” jako gwałt, przy pomocy którego chce się prowadzić politykę faktów dokonanych, sprzeczną z interesem Śląska. Podział zaś przedtem jednolitej krainy dla wielu Ślązaków musiał być tragedią oznaczał przecież rozdział granicami rodzin, przyjaciół, powiązań gospodarczych, co więcej, mógł być odczytywany jako dowód kompletnego lekceważenia podmiotowości jej mieszkańców. Tak więc nie jest tak ważne, czy przyjmiemy, że Związek Górnoślązaków [przedwojenna organizacja domagająca się uznania śląskiej narodowości i niepodległego państwa śląskiego] liczył tylko 150 tys. czy 400 tys. członków. Istotne natomiast jest, że trudno go uznać za wyraz „aberacji umysłowej” grupki wariatów bądź zdrajców.
Marek Czapliński, Pamięć historyczna a tożsamość śląska, [w:] Dynamika śląskiej tożsamości, pod red. J. Janeczek i M.S. Szczepański, Katowice 2006, s.63