Archiwa tagu: secesja

Obiektywizm dziennikarski Teresy Semik, cz. 2


Ktoś może pomyśleć po lekturze bloga, że uwziąłem się na panią Teresę Semik. Niestety owładnięta misją dziennikarka Dziennika Zachodniego kolejny raz trafiła na moją krótką listę:) Oczywiście nie mam zamiaru jej wykończyć, ani wyeliminować z życia publicznego, bo cenię pluralizm poglądów. Jednak zdecydowanie będę walczył z brakiem rzetelności oraz dobrej woli w pisaniu o Śląsku i Ślązakach. Przyjrzyjmy się jak Teresa Semik wprowadza do swoich tekstów elementy, które mają na celu dyskredytację ruchu regionalistów śląskich.

W ramach relacji z konkursu „Po naszymu, czyli po śląsku” pani redaktor przeprowadziła tendencyjny wywiad z eurodeputowanym Janem Olbrychtem.

Silne państwo, prężny region śląski. Autonomia nie na czasie
Rozmowa z Honorowym Ślązakiem Roku, eurodeputowanym Janem Olbrychtem

TS: Zna pan gwarę?
JO: Potrafię „godać”, ale w moim wykonaniu brzmi ona już sztucznie.

TS: Kto dziś jest Ślązakiem?
JO: I ten, kto pochodzi stąd z dziada pradziada, i ten, kto utożsamia się z tą ziemią.

TS: Jakie sukcesy Śląska widać z Brukseli?
JO: Sukcesy związane z restrukturyzacją. Śląsk jest dla Unii Europejskiej dobrym przykładem regionu, który te zmiany przeszedł szybko i boleśnie, ale dziś może się rozwijać dynamicznie.

TS: Autonomiści śląscy mówią, po co nam Warszawa, mamy stolicę w Brukseli. To dobrze?
JO: Dziś w Europie regiony nie są postrzegane bardzo silnie politycznie. Minął okres głębokiej wiary w to, że regiony będą niezależnymi jednostkami, a niektórzy mówili, że równie ważnymi jak państwa.

TS: Hasło „Europa regionów” już nie jest na czasie?
JO: Dla Unii Europejskiej głównymi partnerami są państwa, czyli rządy. Regiony powinny odgrywać ważną rolę wewnątrz tych państw. Tendencje do tworzenia nowych bytów są nie na czasie. Nie ma w całej Europie takiej woli. Zwraca się uwagę na integrację europejską poprzez integrację państw z bardzo silnym udziałem regionów. Dziś polityka Unii nastawiona jest na wzmocnienie państwowości. A więc silny samorząd – tak, ale nie tendencje autonomiczne czy separatystyczne.
źródło: T. Semik, „Wróbel najlepszy na Śląsku”, Polska Dziennik Zachodni, 27.10.2008

Teresa Semik ropoczyna rozmowę z Honorowym Ślązakiem Roku 2008 Janem Olbrychtem serią pytań o język śląski, by następnie zahaczyć o kwestię autonomii, która w ogóle nie była przedmiotem spotkania. W każdym bądź razie czytelnik ma zagwarantowany dodatek w postaci serii arbitralnych tez odnoszących się do ideii autonomii Górnego Śląska.
Pozostaje kwestia poprawnego sformułowania, czym autonomia jest, a czym nie jest. Zastanawiającym jest, dlaczego autonomia nie jest porównana właśnie do silnego samorządu, tylko kolejny raz zestawia się z nią tendencje separatystyczne.
Kolejny absurd, który zszokował mnie, jest utożsamianie wzmocnienia państwowości z silnym samorządem. Oczywistym jest, że silny samorząd (nowocześnie pojmowana autonomia) polega na oddaniu w ręce władz regionalnych maksymalnego zestawu kompetencji, których władza centralna nie potrzebuje. W przypadku państwa scentralizowanego, jakim jest Polska, mamy więc do czynienia z jego faktycznym osłabieniem. Jednak warto zauważyć, że dzięki temu rząd ogólnokrajowy za pośrednictwem władz regionalnych może sprawować władzę efektywniej i skuteczniej. W jaki sposób władze w Warszawie zapatrzone same w siebie, ogarnięte nieustannym konfliktem politycznym i instytucjonalnym (spór w obrębie dwuczłonowej egzekutywy), są w stanie dostrzec problemy Wielkopolski, Pomorza czy Górnego Śląska? Mimo że posiadają środki prawne i finansowe do ich rozwiązywania, nie robią tego.

Reasumując silny samorząd to autonomiczne regiony. Myślę, że Jan Olbrycht zgodziłby się z tak postawioną i uzasadnioną tezą. Jednak odpowiedź na pytanie dotyczące podziału terytorialnego nowoczesnego państwa, nie może być zawarta w trzech zdaniach. Eurodeputowany z PO za sprawą powziętej przez Teresę Semik misji bronienia anachronicznej wizji państwa stał się zwolennikiem centralizmu reprezentowanego przez PiS.

Pod koniec interesującego w rzeczy samej artykułu o uczestnikach konkursu „Po naszymu, czyli po śląsku” pani redaktor wtrąca od siebie swoje trzy grosze.

Żędowian znowu duma rozpiera. Chętnie wtedy przypominają, jak to pod koniec maja 1945 roku nieoczekiwanie zatrzymał się u nich wojewoda śląski Aleksander Zawadzki. Kobiety z Żędowic skarżyły się, że brakuje chleba, węgla, a ich chłopy w niewoli albo zabici. Generał słuchał cały czas, stojąc w swoim samochodzie. Wtedy odezwała się Rozalia Anlauf tymi słowy:
„A dyć zejdą, panocku, z tego auta i staną swymi nogami na naszej ziemi. Bo to przeca polsko ziemia”!
źródło: T. Semik, „Mówią albo godają”, Polska Dziennik Zachodni, 23.10.2008

Górnoślązak znający język śląski szybko wyłapie, że pani Rozalia nie mogła tego powiedzieć, bo to nie po śląsku. Natomiast uważny czytelnik zauważy nachalne wtrącanie do artykułu polonocentrycznych poglądów pani redaktor.