Archiwa tagu: Tomasz Tomczykiewicz

Varsovia locuta, causa finita – metropolii nie będzie


No i stało się. Minister Boni, a jego ustami premier Donald Tusk, ogłosił, że metropolii, zwanej nieszczęśliwie Silesia, nie będzie. Przyznam szczerze. Nie cieszy mnie to i nie smuci. Przyjąłem tę wiadomość z zobojętnieniem. Jak każdą, która przybywa na Górny Śląsk z, jedynej koncesjonowanej w RP metropolii, Warszawy. Jak każdą, która daje nam Ślązakom jasno do myślenia, co o nas sądzi rząd centralny: -„Dla nas jesteście prowincją!”

Z góry widać lepiej gdzie w RP najbardziej świeci (źródło: www.flatrock.org.nz /za:/ Nature wol. 390 z 6 listopada 1997 r. )

Abstrahując od konkretnych rozwiązań prawnych i administracyjnych, stworzenie metropolii z konurbacji miast Górnego Śląska i Małopolski, miało być lekiem na całe zło. Tak przynajmniej chcieli to widzieć politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, ugrupowania, które zainicjowało ideę. Po 2007 r. platformersi z GOP-u przejęli inicjatywę. Ich propozycja spotkała się z niechęcią ze strony PSL i wkrótce została storpedowana przez miasta wojewódzkie, które też chciały być metropoliami. Jak to zwykle bywa sprawa przycichła do wyborów. Odżyła podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej, kiedy lokalna Platforma znowu mamiła nas „metropolitarnymi szklanymi domami ”. Poseł Tomczykiewicz obiecał, że ustawa zostanie uchwalona w (sic!) sto dni. Do dziś przed oczyma mam Katowice zaklejone plakatami posła Marka Wójcika z hasłem „Metropolia Śląsk”. I co z tego wynikło?

Varsovia locuta, causa finita. Dziś już wiemy, że metropolia -przynajmniej w wydaniu platformerskim- nie powstanie. Nie zgodził się na nią sam premier Tusk.

Sprawa uwidoczniła kolejny raz smutną prawdę. Posłowie Platformy Obywatelskiej z województwa śląskiego (z opolskiego również) nie znaczą w Warszawie nic. Jak pięknie to ujął Tuudi, kamrat z blogosfery „są oni dysfunkcjonalni”. Minister Boni jednym zdaniem przywołał do szeregu kolegów z prowincji, którzy zamarzyli o metropolii. Ogłosił to wręcz w idealnym momencie. Nie było lepszej chwili, by totalnie skompromitować ekipę PO z Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Ustawa miała być złożona do laski marszałkowskiej lada dzień, a tu taka wtopa. Nie chciałbym być teraz w skórze posła Wójcika czy ministra Tomczykiewicza.

Kto jest więc tym razem winny? Nie potrafię nie powstrzymać się od hipotezy, że za całą aferą stoją „euro-metropolie” (Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań), no i może Kraków. Są to główni beneficjenci projektu Boniego „Polska 2030” i modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego. Specjalna ustawa dla miast GOP-u godziłaby w ich uprzywilejowaną pozycję w strategii rozwoju terytorialnego RP. Ich przewaga nad miastami Górnego Śląska i Zagłębia jest taka, że są one aglomeracjami, obszarami scentralizowanymi wokół jednego dominującego ośrodka. W sytuacji hegemonii w Polsce paradygmatu centralizmu, elity rządzące konceptualizują rozwój regionalny jako budowę sieci „mniejszych Warszaw”. Idea Boniego polega na stworzeniu w RP jednej metropolii o zasięgu europejskim oraz kilku metropolii o zasięgu krajowym. W takim wymiarze swojego miejsca nie znajduje konurbacja śląsko-zagłębiowska, która sprowadzona jest w „Polsce 2030” do trzeciej ligi.

Nie ulega wątpliwości, że Katowice (300 tyś.) przy „euro-metropoliach” (Warszawa – 1,5 mln, Wrocław – 600 tyś., Poznań – 550 tyś., Gdańsk – 450 tyś.) wypadają blado. Jednak „euro-metropolie” przy metropolii górnośląsko-zagłębiowskiej (2,5 mln) są w istocie rzeczy wręcz deklasowane. Co więcej, Górnośląski Okręg Przemysłowy wraz przylegającym do niego Rybnickim Okręgiem Węglowym (1 mln) oraz aglomeracja Ostravy (ok. 500 tyś.) są największym obszarem miejskim w Europie Środkowej. Choć wewnętrzna heterogeniczność konurbacji jest źródłem problemów, ma ona olbrzymi potencjał. Jest on jednak z premedytacją pomijany w polskich pseudo-strategiach rozwoju terytorialnego.

Podzielam pogląd, że w jakiś sposób powinno się współpracę miast Śląska i Zagłębia zinstytucjonalizować. Jednak nic na siłę. Przeforsowanie jakiś mglistych rozwiązań w Warszawie nic nie dało. Zostawmy miastom wolną rękę. Jeśli same osiągną konsensus co do kształtu metropolii, o sukces nie ma co się martwić. Na chwilę obecną lepiej walczyć o większą decentralizację w kierunku modelu państwa regionalnego, niż mamić mieszkańców Śląska i Zagłębia mrzonkami o metropolii, na którą nie mamy szans w Rzeczpospolitej scentralizowanej.