Herb powiatu bielskiego heraldyczną poczwarą?

Bardzo interesujący artykuł autorstwa Jerzego Polaka pt. Herbowa pomyłka pojawił się na internetowej stronie Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego. Dotyczy on herbu powiatu bielskiego (ziemskiego). Autor celnie punktuje autorów tego heraldycznego matactwa. Polecam!

Opublikowano historia | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Śląskie Centrum Nauki tylko w obiekcie poprzemysłowym

Ruch Autonomii Śląska rozpoczyna kolejną batalię. Tym razem na stronie slaskiecentrumnauki.pl zbiera podpisy pod petycją do Marszałka Województwa Ślaskiego w sprawie zmiany lokalizacji projektowanego centrum nauki. Platforma foruje propozycję umiejscowienia takiej instytucji w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku. Koncepcja ta jest jednak prostą kopią warszawskiego Centrum Nauki „Kopernik”. A jak to zwykle bywa, kopia jest zawsze gorsza od oryginału.

Dlatego aby uchronić od grzechu pierworodnego słuszną ideę powołania takiej placówki, należy postawić na to, co mamy najlepsze. O wiele lepszym rozwiązaniem bowiem będzie budowa ultranowoczesnego centrum w obiekcie poprzemysłowym, niż postawienie szkaradnego hangaru w WPKiW. Nie wyobrażam sobie, aby koncepcja górnośląskiego obiektu nauki doświadczalnej nie nawiązywała do naszego niesamowitego dziedzictwa industrialnego. Marzy mi się osobiście nowoczesne Muzeum Nauki i Przemysłu, gdzie obok właściwych dla takiego miejsca specjalnych laboratoriów, prezentowano by eksponaty nawiązujące do naszej regionalnej rewolucji przemysłowej.

Plakat promujący apel w sprawie lokalizacji Śląskiego Centrum Nauki w obiekcie poprzemysłowym,
źródło: facebook.com/ruch.autonomii.slaska

Apel autonomistów akcentuje jeszcze jedną istotną kwestię. Śląskie Centrum Nauki powinno wiązać się nie tylko z rewitalizacją obiektu industrialnego, ale całego znajdującego się wokół niego obszaru. W tym kontekście wysunięto dwie propozycje lokalizacji placówki w Elektrociepłowni w Szombierkach, dzielnicy Bytomia, lub walcowni Huty Uthemanna w katowickich Szopienicach. Są to dystrykty dobitnie dotknięte restrukturyzacją przemysłu. Z tego też powodu centrum, oprócz zaspokajania dziecięcej ciekawości świata wśród niezliczonej rzeszy zwiedzających, ma przywrócić lokalnej społeczności jej dzielnicę. Innymi słowy, rewitalizacji związanej z budową placówki musi towarzyszyć planowany przyrost aktywności i kapitału społecznego wśród mieszkańców. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o pełnym sukcesie zarówno w wymiarze finansowym jak i społecznym.

Opublikowano roztomajte | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Wojna na krupnioki

Przyznam, że tego tematu na blogu miałem nie poruszać. Nie przez to, że jako Ślązak najwyższą dla mnie wartością jest święty spokój, więc jestem nieskory do brania udziału we wszelkich zadymach, ale z racji absurdalności sprawy.

W województwie opolskim tamtejsze konsorcjum grupujące przemysł wędliniarski postanowiło zarejestrować krupnioka jako produkt regionalny. Jako że już wcześniej tzw. Opolszczyzna „podstępnie” zagwarantowała sobie prawo do wypiekania jedynie słusznego kołocza śląskiego, a teraz dobiera się do samej istoty śląskości, czyli do krupnioka, Cech Rzeźników i Wędliniarzy z Województwa Śląskiego zaczął bić na alarm i wezwał do walki na śmierć i życie. Co więcej, owa batalia ma przynieść producentom z tego województwa niezbywalne prawo do krupnioka. Redakcja Dziennika Zachodniego, dostrzegając jak wielką bezczelnością wykazali się mieszkańcy ościennego województwa, w tym tygodniu rozpoczęła urojoną walkę o prawdziwie śląskiego krupnioka.

Pierwszym absurdem jest spór o to czy krupniok powinien należeć do jednego czy drugiego województwa. W całej zawziętość zapomniano o podstawowej sprawie: krupniok po pierwsze jest śląski. Zapomniano, że Górny Śląsk jest sztucznie podzielony. Zapomniano, że Śląskie to nie Śląsk. Tak naprawdę, zapomniano o zdrowym rozsądku. Co więcej, rozpoczęto wśród „opinii publicznej województwa śląskiego” nagonkę na zaradnych mieszkańców Śląska Opolskiego, próbując im odebrać prawo do krupnioka. Bo w ocenie cechu wędliniarskiego z Katowic i Dziennika Zachodniego tak naprawdę Opolskie to nie Śląsk. Niestety fakty są nieubłagane. Tak, tak tzw. Opolszczyzna to Śląsk. Czy to się komu podoba czy nie, a zawłaszczanie śląskości z powodu tego, że mieszka się w województwie śląskim jest szczytem skretynienia.

Cała sprawa pokazuje jak wielki błąd popełniono, nie dopuszczając do powstania jednego województwa górnośląskiego. Gdyby Górny Śląsk znalazł się cały w jednej jednostce administracyjnej, sprawa nie miałaby miejsca. Niestety nasz region został sztucznie podzielony, a dziś po 13 latach ten podział funkcjonuje już w ludzkich umysłach. Tak się składa jednak, że krupniok jako dobro kulturowe nie mieści się w granicach administracyjnych. Dlatego przegrają Ci, którzy będą chcieli go zawłaszczyć tylko dla siebie.

Drugim absurdem jest postawienie sprawy na ostrzu noża. Krupniok ma być nasz i kropka. Myślę, że redaktorzy Dziennika Zachodniego dali się wędliniarzom wpuścić w maliny. Choć nie mam pewności, ci ostatni chcieli po prostu do kwestii podejść z pozycji siły. Niestety nie udało się, więc czym szybciej pojechali do Sosnowca, gdzie nota bene znajduje się redakcja naszego regionalnego dziennika. Gazeta zwietrzyła skandal i rozpoczęła opisaną wyżej nagonkę. Zamiast próbować rozwiązać problem poprzez apel o nawiązanie współpracy pomiędzy producentami z dwóch województw, zaczęto kreować sztuczny konflikt. Skandalem jest nierzetelność dziennikarska związana z powoływaniem się na śląskiego kołocza, który rzekomo został ukradziony przez cukierników z Opolskiego. Tak się składa, że prawo do wypieku kołocza i oznaczania go jako produkt regionalny posiadają cukiernicy z obszaru obu województw. Wystarczy wejść w skład Konsorcjum Producentów Kołocza Śląskiego.

Obszar wypieku kołocza śląskiego. A jednak współpraca jest możliwa!; źródło: Wikipedia

Cała „awantura” dotyka istotnej kwestii. Znamiennym jest to, co napisali w serwisie społecznościowym Facebook redaktorzy Dziennika Zachodniego broniący idei wojny o krupnioka. „Dosyć już tej błazenady w opowiadaniu co jest Śląskiem, a co nie jest.” Niech sami Czytelnicy rozstrzygną już o tym, kto w tym niby konflikcie pełni rolę błazna.

Opublikowano media, roztomajte | Otagowano , , | 11 komentarzy

Górny Śląsk w koncepcji 12 województw

Trzynaście lat temu w polskim parlamencie trwała gorąca dyskusja na temat nowego podziału administracyjnego. Rząd Jerzego Buzka zaproponował wówczas koncepcję dwunastu województw. Taki podział wynikał z poważnych analiz eksperckich i był podyktowany przesłankami historyczno-gospodarczymi. Reforma została solidarnie rozwalona przez posłów, senatorów i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zamiast dwunastu utworzono szesnaście.

Prof. M. Kulesza –jeden z autorów reformy– bronił stanowiska, że jeśli województw będzie więcej niż 12, to skala decentralizacji przekazywania środków finansowych do województw stanie się mniejsza, co oznacza utrzymanie dominującej roli Warszawy w zarządzaniu pieniędzmi publicznymi. Niestety lokalne interesiki wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem, skutkiem czego wykrojono rachityczne województwa opolskie, lubuskie, świętokrzyskie i kujawsko-pomorskie.

Województwo ślaskie w koncepcji 12 województ

Powyższa mapka prezentuje granice województwa śląskiego według rządowo-eksperckiej koncepcji silnej 12-tki. Obejmuje terytorium dzisiejszych województw opolskiego i śląskiego. Na uwagę zasługuje fakt, że projektowane województwo nie objęłoby powiatu bielskiego, powiatu żywieckiego oraz Bielsko-Białej. Te ziemie znalazłyby się w Małopolsce Zachodniej (taką nazwą operowano w projekcie). Jak widać propozycja zakładała integrację prawie całego historycznego Górnego Śląska w ramach jednego regionu administracyjnego. W skład województwa miały również wejść Zagłębie Dąbrowskie, Częstochowa oraz Jaworzno.

Opublikowano polityka, roztomajte | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Górny Śląsk. Mapa fizyczna

Poniżej prezentuję mapę fizyczną Górnego Śląska mojego autorstwa. Obejmuje ona obszar po obu stronach granicy polsko-czeskiej.

Opublikowano roztomajte | Otagowano , | 2 komentarzy

Województwo śląskie 1945-50

Poniżej przedstawiam mapę województwa śląskiego (zwanego również śląsko-dąbrowskim) w latach 1945-50. Obejmuje terytorium subregionu opolskiego (Śląsk Opolski), przedwojennego autonomicznego województwa śląskiego (wraz z anektowanym w 1938 r. tzw. Zaolziem) oraz Zagłębia Dąbrowskiego. Jest to najlepszy przykład, kiedy w ramach tworu administracyjnego państwa polskiego uwzględniono w całości historyczny Górny Śląsk. W mojej ocenie mógłby stanowić podstawę dla przyszłego autonomicznego województwa górnośląskiego.

źródło: Historia Górnego Śląska pod red. J. Bahlcke, D. Gawrecki, R. Kaczmarek, Gliwice 2011, s. 270.

Opublikowano historia, roztomajte | Otagowano , | 13 komentarzy

Janusz Dubiel – Senator ze Śląska, nie z partii

Wszystkim czytelnikom z Chorzowa, Rudy Śląskiej, Świętochłowic, Siemianowic Ślaskich i Piekar Śląskich polecam Janusza Dubiela, kandydata RAŚ do Senatu RP. Więcej o kandydacie na http://poradzymy.pl/p/janusz-dubiel.poradzymy

Opublikowano polityka | Otagowano , | Dodaj komentarz

II Rybnicki Marsz Autonomii

Opublikowano polityka, wydarzenia | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Dlaczego SLD nie znosi RAŚ?

Przyznam szczerze. Nigdy nie przepadałem za Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Moja niechęć z jednej strony wynika odmiennych przekonań ideologicznych, a z drugiej związana jest z ogólnym wstrętem do hipokryzji. Ta akurat w tym ugrupowaniu sięga Himalajów i w moim odczuciu decyduje o tym, że SLD nie sięga do pięt wielkim zachodnioeuropejskim formacjom socjaldemokratycznym. Ponadto, mam wręcz alergię na Grzegorza Napieralskiego, lidera więcej jak miernego. Dzisiejszy wpis jest reakcją na jego kolejną wypowiedź na temat górnośląskiego regionalizmu.

W wywiadzie dla Dziennika Zachodniego lider SLD mówi:

-A co do krytyki tej koalicji. Ta krytyka jest słuszna. Ja nikomu nie zabraniam uprawiać polityki. Żeby była jasność. Jeśli ktoś ma ochotę być aktywnym społecznie, politycznie, proszę bardzo. Ale zwracam uwagę, że Polska jest silna, była silna, wtedy kiedy była multikulturowa. Kiedy była różnorodna różnorodności Polski tkwi siła. Dzisiaj próba przemianowania tej różnorodności dla własnych prywatnych celów politycznych, dla mnie jest bardzo niebezpieczna. A Ruch Autonomii Śląska tak się stara zrobić. Otóż w swoich dokumentach ma takie zapisy, które budzą emocje, bardzo negatywne emocje. Zaczyna się antagonizować ludzi w obrębie jednego regionu, już nie mówię Polski, ale w obrębie jednego regionu. W Polsce siła tego ruchu jest również źle oceniana. Przypominam. Wielu publicystów i wielu polityków różnych sił oprócz Platformy oczywiście Obywatelskiej skrytykowała oczywiście za wejście z taką właśnie grupą ludzi. Były podawane nawet przykłady europejskie, że w wielu państwach europejskich nawet partie, którym brakowało głosów, nie odważyły się wejść w takie narodowe ruchy, koalicję z takimi narodowymi ruchami.
-Ale ma osiem procent. To nie jest małe poparcie jak na nasz region.
-Dobrze. Ale tylko w regionie. Proszę zwrócić uwagę, że budowanie dzisiaj poczucia, że może jakiś region być odłączony albo że może mieć autonomię własną jest też bardzo niebezpieczne dla budowania integralności państwa polskiego. I też zrozumcie naszą obawę, że dla własnych celów tylko małej, niewielkiej liczby ludzi, która zaczyna na emocjach budować swoją siłę, a nie na programie… no jest to niebezpieczne. Moim zdaniem, Platforma popełniła błąd i tu stoję po stronie przewodniczącego Zaborowskiego, bo on ma rację.

Dość niefortunnie napisałem, że mamy do czynienia z wypowiedzią, tj. komunikatem językowym. Ten bowiem charakteryzuje się wewnętrzną spoistością zwaną w językoznawstwie koherencją. W wypowiedzi Napieralskiego takiej spójności nie ma. Bez zbędnego znęcania się nad liderem SLD można więc rzec, że w sprawie Ruchu Autonomii Śląska i generalnie w śląskich sprawach delikwent posiada defekt poznawczy. Nie jest w stanie uchwycić i zrozumieć śląskiego fenomenu. Konkludując, pitoli trzy po trzy (wybaczcie kolokwializm).

Pierwszy paradoks Napieralskiego związany jest z odwołaniem do tolerancji i multikulturalizmu (używając jego terminologii) jako „tradycyjnych polskich wartości”. Autor z jednej strony chwali wielokulturowość, a z drugiej gani tych, którzy własne dziedzictwo kulturowe chcą w Polsce pielęgnować. Gdzie w tym sens? Oczywiście nie podaje konkretnych przykładów z programu RAŚ, które są tak niebezpieczne i które „tak wielkie emocje wywołują”. Nie ulega jednak wątpliwości, ze sympatykiem szeroko pojętej wielokulturowości nie jest. Świadczą o tym określenia typu ruch narodowy czy integralność państwa, żywcem wyciągnięte z dyskursu nacjonalistycznego. Czy cyniczne określanie RAŚ jako ruchu narodowego i zestawianie go z tzw. „zagrożeniem integralności państwa” nie jest czasem graniem na emocjach? A może Napieralski naprawdę sądzi, że Polska jako homogeniczny monolit, budowany przez jego politycznych ojców, rzeczywiście istnieje. Chciałbym zadać mu te i inne pytania osobiście.

Drugi paradoks Napieralskiego odnosi się do wyniku wyborczego RAŚ, a ściśle do jego małego znaczenia w Polsce i regionie. Napieralski doskonale sobie zdaje sprawę, że SLD na Śląsku jest w odwrocie. Świadczą o tym wybory samorządowe do Sejmiku Województwa Śląskiego.

Polska lewica na Górnym Śląsku sobie nie radzi

W trzech śląskich okręgach (rybnickim, chorzowskim, katowickim) RAŚ wyprzedziło SLD, a w czwartym (gliwickim) lewica zdobyła nieznacznie więcej głosów niż regionaliści. W pozostałych okręgach (nieśląskich, oprócz części bielskiego) z oczywistych względów RAŚ nie uzyskał poparcia, a SLD uplasowało się na trzeciej (bielski) lub drugiej pozycji (sosnowiecki i częstochowski).

Reasumując, Grzegorz Napieralski ma prawo nie lubić Ruchu Autonomii Śląska.

  • W wyborach samorządowych jego ugrupowanie poniosło klęskę w konfrontacji z tak „nieznaczącym” Ruchem Autonomii Śląska. Określenie „klęska” jest jak najbardziej adekwatne. Mimo wydania milionów złotych na kampanię, SLD uzyskał wynik gorszy od RAŚ, którego budżet wyborczy wyniósł ok. 60 tyś. złotych.
  • Mimo tej prestiżowej porażki SLD liczył, że dalej będzie współrządzić województwem. Ku rozpaczy Zbyszka Zaborowskiego tak się jednak nie stało. Platforma zawiązała sojusz z PSL i RAŚ. To musiało najbardziej zaboleć.
  • Co więcej, RAŚ wytoczył Napieralskiemu proces, po tym jak w audycji w pierwszym programie Polskiego Radia zarzucił Ruchowi, że dąży do secesji. Mimo iż redaktor zwrócił mu uwagę na to czym jest autonomia regionalna. Ten powtórzył oszczerstwo.

Niewątpliwie Ruch Autonomii Śląska nadepnął SLD na odcisk. Całe szczęście, że lewica na Napieralskim się nie kończy i pewnie znajdują się w tym środowisku osoby, które wiedzą czym regionalizm na wzór zachodnioeuropejski się je. Jeszcze niedawno Napieralski chciał być drugim Zapatero. Po jego stosunku do regionalistów można jednak wynieść, że nigdy nim nie był i nie będzie. Jeśli natomiast bardziej się postara, może już wkrótce zostanie drugim Ziuganowem.

Opublikowano polityka | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Jaka nazwa dla mostu na Odrze? Most Śląski, bez dwóch zdań.

Na stronie www.nazwijmost.pop.pl umieszczono ciekawą ankietę. Chodzi o nazwę mostu na Odrze, będącego częścią Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Do wyboru mamy nazwy: Most Dolnośląski, Most Na Wantach, Most Promienisty, Most Rędziński, Most Śląski, Most Wratislavia, Most Zachodni. Ja zagłosowałem na Most Śląski, bo z mojego punktu widzenia to nazwa naturalna. Wrocław to historyczna stolica całego Śląska i powinno się o tym fakcie w przestrzeni publicznej jak najbardziej informować.

Opublikowano roztomajte | Otagowano , | 5 komentarzy